Tęczomorze - crowdsourcing pomysłów

Piszesz? Rysujesz? Projektujesz? W tym dziale możesz pochwalić się swoimi dziełami. A może chcesz coś stworzyć razem z nami?
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Moi drodzy, postanowiłem spróbować czegoś nowego i crowdsourcować do Was setting, który zacząłem planować i opowieść, którą chcę w nim umieścić. Przyznam, że AI mi tu bardzo pomaga, zwłaszcza jeśli chodzi o dopracowywanie biologii obcej rasy, ale co ludzka perspektywa to jednak ludzka perspektywa.

Nie mam zielonego pojęcia jak zabrać za taki crowdsourcing zabrać, więc chyba będę po prostu rzucał randomowo pomysłami na setting i plot i będę wdzięczny za wszelkie uwagi: pytania, wątpliwości, wskazania gdy coś nie ma sensu, propozycje ulepszenia itp.

Do tego mój system planowania książek jest taki a nie inny, to znaczy czasami się zakręcę, że chcę koniecznie jakąś scenę umieścić albo jakąś postać albo jakiś plot i dumam jak to umieścić.

Ok, no to zaczynajmy! Aha, wszystkie nazwy (Robale, Gifted itp.) są roboczymi (robaczymi?) placeholderami. Podzielę tekst na spoilerowe części by nie przerażać ścianą tekstu. I tak nie wiem, czy ktoś się przez to przebije, ale będę wdzięczny za każdą pomoc.

Poziom technologiczny/estetyka/kultura: coś w okolicach po pierwsze wojnie światowej, art deco itp.
Spoiler:
Dobra, przejdźmy do Robali, drugiej istniejącej rasy.
Spoiler:
Teraz przejdźmy do historii Robali.
Spoiler:
Wojna.
Spoiler:
Obecne czasy i rola Robali.
Spoiler:
Background opowieści i "przypadkowe prawdy".
Spoiler:
Plot opowieści:
Spoiler:

Ok, na razie to tyle, i tak jest to mała ściana tekstu. Potem będę zadawał różne pytania, jak mogę ugryźć niektóre problemy, które widzę, jak mogę "zamknąć" plot i tak dalej, ale na razie będę wdzięczny za:
* jak najwięcej pytań,
* jak najwięcej wątpliwości,
* jak najwięcej uwag, insightów, spostrzeżeń,
* jak najwięcej pomysłów (zwłaszcza w obszarze protagonistów, którzy mogliby dać unikatowe perspektywy na centralny konflikt),
* jak najwięcej wszystkiego.

Pozdrawiam,
Denadareth
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
Oo, nowy temat w Złotej Ulicy! Chwała Smokowi!

Już Ci piszę moje pytania:

1. Tęczomorze i wyspy - jak wielkie one są, te wyspy? Jak ukształtowane? Czy to kule wielkości planet? A jeśli kontynenty, to w jaki sposób działa grawitacja i wiadomo, gdzie góra, a gdzie dół? Jakie siły sprawiają, że to są płaskie płyty?

2. Domy - czy do domów przynależą tylko Gifted, czy mają tam jakichś swoich mugoli - przydupasów? Skąd bierze się ich power większy niż niejeden naród? Ze skarbów nowych wysp, tak jak konkwista i kolonie wzbogacały Europę?

3. Piramida gifted - w jaki sposób działa związanie? To rodzaj cyrografu? Musisz się podłączyć bezprzewodowym chipem od Billa Gatesa? Czy to działa na odległość, robisz sobie grzanki na śniadanie i nagle padasz na ziemię, bo ktoś z ciebie czerpie, czy musisz być obecny przy Gifted w czasie czerpania?

4. Lifeforce - chciałbym tu uściślić. Czym dokładnie są te HP? Bo rozumiem, że czerpanie nie zadaje ran ani nie łamie kości. Powoduje anemię? Czy to znowu coś jak ta Achra i energia dusz? Człowiek robi się coraz słabszy i musi leżeć, aż w końcu zapada w śpiączkę i umiera?

5. Elektrownie na lifeforce? Ogólnie ten pomysł zmierza w bardzo jednoznacznym kierunku - zrobić z ludzi bateryjki systemu, jak w Matrixie. Pytanie, jak bardzo dobrowolne by to było - czy na zasadzie ogłupiania społeczeństwa i dawania orderów kto się najbardziej poświęci, czy na zasadzie siły i przymusu i obozów koncentracyjnych. Może różne kultury/narody by różnie do tego podchodziły.

6. Robale - na samym początku mam wątpliwość, jak by wyglądało życie w społeczeństwie robali. Skoro tylko trutnie ogarniają, to co, reszta jest dla nich jak psy do wyprowadzania na smyczy? Wydaje się, że trudno to opanować. A skoro Królowe, które nie istnieją, ogarniają hivemind, to jak ten mind wygląda? Czy trutnie też są do niego podpięte? Czy te inne mrówy chodzą jak w maszynie, jak zaprogramowane roboty, a inteligencja trutni polega na tym, że mają wolną wolę i mogą się wyłamywać? I nadzorować tą "maszynę robali"?

7. Co do rodzaju - ja proponuję wymyślić nazwy- odpowiedniki nijakie i stosować rodzaj nijaki. Np. robotnię coś zrobiło.

8. Czy Gift robali jest taki sam, jak ludzi? Czy mogą się podłączać i czerpać z ludzi (i odwrotnie)?

9.
co dawało im takie moce kształtowania Tęczomorza (przy tym zabijając inne Robale), że mogły równie dobrze być boginiami.
Takie moce, czyli jakie? Co dokładnie mogły zrobić? Konkrety, konkrety.

10.
zmieniły DNA swoich jaj, tak że wszystkie nowo narodzone Robale nie były w stanie dzielić się lifeforce nawet gdyby chciały
Czyli lifeforce i DNA, struktura organizmu, są jakoś skorelowane? Dalej, skoro robale są tak podatne na genetyczne modyfikacje, to to na pewno nie był pierwszy pomysł na mutację. Może warto pomyśleć, jakie jeszcze dobrodziejstwa wynikały wcześniej z masowego mutowania roju? (lub wymyślić powód, dlaczego nie mutowano, może to było zakazane, a w obliczu zagrożenia Cesarzowych zdecydowano się jednak złamać ten odwieczny zakaz?)

11. Btw Cesarzowe, które się po prostu skorumpowały władzą, brzmią mi dość nieatrakcyjnie jak na taki zwrot akcji. Na pewno nie wydarzyło się tam nic bardziej sexy? :P

12.
Następnie rozprowadziły wyprodukowany przez siebie wirus, zabijając siebie i wszystkie inne Robale
Grubo. Pandemia inspiruje, widzę xP Anyway, rodzi się pytanie, co gorsze. Śmierć wszystkich, dla których walczymy, czy może jednak życie pod batem Cesarzowych? Bo tu mam wrażenie, że lekarstwo zrobiło większą hekatombę niż sama choroba. Dlatego zdecydowanie podbiłbym stawkę, że Cesarzowe zagrażały bezpieczeństwu całego uniwersum albo coś. Albo wyjaśnił, jak robale postrzegają życie, jak długo trwa jedno pokolenie i że zabijanie się to nie była dla nich jakaś super duża ofiara. W końcu i tak umysł roju, więc trwają nadal w tych jajeczkach.

13. Dlaczego nie zabili Cesarzowych? Uważam, że skoro dla tej sprawy zabili całą swoją rasę wirusem, to teraz oszczędzenie Cesarzowych jest kompletnie absurdalne i musi być naprawdę dobry powód. Plus, jeśli miałyby wgrany absolutny zakaz podnoszenia na Cesarzowe ręki, to do tej rebelii by nie doszło. I fair point - skoro można mutować robale wedle woli, to cesarzowe na pewno by je tak zmutowały, żeby stały się niezdolne do buntu.

14. Dlaczego Cesarzowe zaczęły walczyć o dominację dopiero w więzieniu? Zdaje się, że hierarchia powinna się była ustalić już dużo wcześniej, skoro tak razem podbijały światy.

15. Wydaje mi się mega nielogiczne, zamykanie Cesarzowych zamiast zabijania ich. Zrobiono tyle, żeby się ich pozbyć. A jednak żyją i nadal sobie knują, i nic się z tym nie robi, tylko próbuje naprawiać skutki knucia. To trochę tak, jakby mieć trujące opary w domu i zamiast się pozbyć ich źródła, ciągle biegać do lekarza i się leczyć. Wydaje mi się, że skoro mamy takie możliwości i mutowanie i wszystko, to poznawszy plan Cesarzowych powinni je też tak zmutować, aby nie były zdolne do korzystania z/dzielenia się lifeforce, jeśli koniecznie nie mogą ich zabijać. To może być słaby punkt tej całej story. Musi być naprawdę dobre wyjaśnienie. Najlepiej takie epickie, że np musi minąć piąty rok kalendarza majów i przy zaćmieniu słońca planety się ułożą w linię, siły wszechświata się zejdą i coś tam wybuchnie i Cesarzowe staną się ofiarą na ołtarzu przyszłości, ale do tego czasu muszą żyć, i do tego czasu mają szansę knuć. To wyjaśniałoby, czemu się nie pozbywają ich od razu. I nie próbują nic interweniować, bo liczą, że po prostu przeczekają do godziny X. I dodaje Cesarzowym też trochę presji czasowej.

16. Jak robale poznały plan cesarzowych? Może niekoniecznie telepatia, ale przez obserwację zachowań Rasy X, poznały tę nową religię, jej źródła i po sznurku do kłębka dotarły, że to Cesarzowa knuje.

17. Czemu robale nie wyjaśniały rasie X prawdy? Może wyjaśniały, ale komu uwierzysz? Swoim kapłanom, czy jakimś mrówkom z kosmosu plującym na twoją religię?

18. Nie kumam tej długiej wojny Królowych z ludźmi. To brzmi absurdalnie, znowu cała rasa ginie, Królowe popełniają zbiorowe samobójstwo, w imię kurna czego? Robale są stanowczo za bardzo rasą do bicia. Szczerze to już trzy razy bym po prostu olał sprawę i zajebał te Cesarzowe, uznając, że takie poświęcenie nie jest tego warte. Jak to ludzie zniszczyliby cała rasę? Przecież ludzie nie ogarniają tak świata i wysp jak Robale? Nie znaleźliby ich wszystkich kryjówek?
Poza tym uważam, że wciąż nie zostały wyczerpane wszelkie inne środki i dużo prostszym sposobem niż wielka, długa, krwawa wojna, w której giną całe rasy, powinno być zbieranie niepodważalnych dowodów na demoniczność tej religii, a jednocześnie zamordowanie Papieża, infiltracja tej religii, próby odcinania, zakłócania przekazu, podstawienia swoich ludzi na stanowiskach papieskich i tak dalej. Ostatecznie, jeśli nic nie zadziałało - to nawet pozwolić tej religii się rozwijać, bo w czym to szkodzi? Ważne, by ludzie nie uwolnili Cesarzowych, ale jak mniemam, do tego jeszcze nie doszło, a nawet nie było blisko. Skupiłbym się na cementowaniu więzienia i uczynieniu niezdobywalnym, a nie wielkimi wojnami, gdzie kładzie się na szali całą rasę.

19. Tak samo trudno jest mi zaakceptować powstanie Matek. Zbyt duża cena, jak dla mnie. Musi być dużo lepiej zarysowane, co i dlaczego straciłyby Królowe, jeśli nie wyrzekłyby się hivemindu i swoich żyć.

20. Uważałbym ogólnie z tym zmodyfikowanym genomem. Bo dając tak ogromne możliwości, często można je wykorzystać na dużo więcej dużo lepszych sposobów niż ten, który nam pasował do fabuły. Pierwsze co mi przychodzi, a o czym już pisałem, to - dlaczego nie zmodyfikować cesarzowych, zadziałać u samego źródła i mieć problem z głowy? Albo nie zmodyfikować tak swoich mrówek, żeby ludzie nie mieli z nimi szans?

21. Kolejna rzecz - czemu cesarzowe, mając taką wchuj moc, bawiły się w jakieś ślady, zapiski, wskazówki dla obcych ras i xletnie budowanie religii, jak mogły po prostu zorganizować jakiś włam do umysłu strażników więzienia i poprosić o otwarcie? A przynajmniej szukać bliżej, łatwiej, prościej, i z nadzieją na sukces (bo to, że jakaś odległa, zacofana rasa X je uwolni, jest raczej mało pewną inwestycją).

22. Skoro ludzie zniewolili robale - to dlaczego od razu przy okazji nie uwolniono Cesarzowych? W końcu o to chodziło w całym planie, right? Czy o co?

23. Koegzystencja ludzi i robali - slumsy itd. Nie kumam. Przecież Robale przybyły z daleka, prawda? Z innej Wyspy? Czyli co się teraz stało, że mieszkają razem?

24. Przypadkowe prawdy - mega mi się podoba ten motyw xD Super robienie w jajo się nawzajem. Nie mam zastrzeżeń :)

25. Proszę o więcej szczegółów dot. tej technologi wgrywania instrukcji przez hivemind. Nie trzyma mi się to kupy, bo umysł roju to struktura do której dostęp mają wszyscy członkowie roju. Jak można za tego pomocą usuwać pojedyncze wspomnienia lub kazać coś zrobić jednej tylko jednostce?

26. Mam nadzieję, że pomogłem :P Jest na tyle zakręcone, jak się czyta pierwszy raz, że ciężko nadążyć, zwłaszcza z tymi rebeliami i sytuacją bieżącą. Tak że musisz się postarać, aby gracz, tfu, czytelnik, był w to wszystko wprowadzany w miarę bezboleśnie :)

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Zacznę od końca:
26. Mam nadzieję, że pomogłem :P Jest na tyle zakręcone, jak się czyta pierwszy raz, że ciężko nadążyć, zwłaszcza z tymi rebeliami i sytuacją bieżącą. Tak że musisz się postarać, aby gracz, tfu, czytelnik, był w to wszystko wprowadzany w miarę bezboleśnie :)
Tak, bardzo pomogłeś. Jest zakręcone, chaotyczne, bez ładu i składu, bo właśnie to wymyślam. Kto wie, może stwierdzę, że to nie ma rak i nóg i zarzucę pomysł (nie byłby to pierwszy), może uznam, że pewne fragmenty należy zmienić i z Twoją/Waszą pomocą to osiągnę, a może wykorzystam to by dopracować istniejące pomysły. Ja i tak wygrywam :P Stwierdziłem, że skoro mam tu taką kreatywną społeczność to spróbuję skorzystać.

Dlatego też prosze o jak najwięcej pytań, uwag i wątpliwości.

Tak więc ogólna odpowiedź na większość Twoich pytań brzmi: nie wiem, bo się jeszcze nad tym nie zastanawiałem. Ale spróbuję poodpowiadać i może w ten sposób do czegoś dojdę/dojdziemy.
1. Tęczomorze i wyspy - jak wielkie one są, te wyspy? Jak ukształtowane? Czy to kule wielkości planet? A jeśli kontynenty, to w jaki sposób działa grawitacja i wiadomo, gdzie góra, a gdzie dół? Jakie siły sprawiają, że to są płaskie płyty?
Myślałem raczej, że płaskie, może z jakąś tam kurwaturą, ale nie planety. Weź np. Azję i 10km od wschodnich brzegów jest zasłona tęczowej zorzy i jak w nią wejdziesz to znajdujesz się w Tęczomorzu, sam kontynent czy ten jego otoczony Tęczomorzem skrawek ma wszelkie cechy ziemskiej Azji - grawitację (tu od biedy można powiedzieć, że te płyty się nie unoszą, ale wirują z siłą dośrodkową, która zastępuje grawitację), pogodę, dzień/noc... A dlaczego i jak działa? Magic.
2. Domy - czy do domów przynależą tylko Gifted, czy mają tam jakichś swoich mugoli - przydupasów? Skąd bierze się ich power większy niż niejeden naród? Ze skarbów nowych wysp, tak jak konkwista i kolonie wzbogacały Europę?
Tak, naturalnie mają swoich strażników, sprzątaczy, mechaników, księgowych, zarządców itp. Pytanie czy Gifted nie pochodzący z linii klonów też do nich należą. Skąd bogactwo? Dokładnie to co mówisz, plus wyobraź sobie, że w naszym świecie jest grupa, która potrafi nagle z niczego (no nie całkiem z niczego, z protomaterii, ale dla randomowego ziutka równie dobrze mogłoby to być z niczego) stworzyć obszar lądowy wielkości kontynentu, z żyzną ziemią, lasami ze zwierzyną, górami z węglem, złotem, żelazem, wodami z ropą naftową i tak dalej. Ile byłby warty taki talent? Dodaj do tego, że ludzkość skolonizowała już różne wyspy Tęczomorza i (chociaż co do tego aspektu jeszcze nie zdecydowałem na 100%) Gifted są jedynymi, którzy potrafią obsługiwać sterowce latające między wyspami.
3. Piramida gifted - w jaki sposób działa związanie? To rodzaj cyrografu? Musisz się podłączyć bezprzewodowym chipem od Billa Gatesa? Czy to działa na odległość, robisz sobie grzanki na śniadanie i nagle padasz na ziemię, bo ktoś z ciebie czerpie, czy musisz być obecny przy Gifted w czasie czerpania?

4. Lifeforce - chciałbym tu uściślić. Czym dokładnie są te HP? Bo rozumiem, że czerpanie nie zadaje ran ani nie łamie kości. Powoduje anemię? Czy to znowu coś jak ta Achra i energia dusz? Człowiek robi się coraz słabszy i musi leżeć, aż w końcu zapada w śpiączkę i umiera?

5. Elektrownie na lifeforce? Ogólnie ten pomysł zmierza w bardzo jednoznacznym kierunku - zrobić z ludzi bateryjki systemu, jak w Matrixie. Pytanie, jak bardzo dobrowolne by to było - czy na zasadzie ogłupiania społeczeństwa i dawania orderów kto się najbardziej poświęci, czy na zasadzie siły i przymusu i obozów koncentracyjnych. Może różne kultury/narody by różnie do tego podchodziły.
Tu nie wiem jeszcze. Na pewno chcę by to działało na odległość, dużą odległość, tak żeby miało sens, że Gifted sobie leci w Tęczomorze, kształtuje jakąś wyspę, czerpiąc z ludzi, którzy zostali na kontynencie. A jak to działa? Powiedziałbym, że jakiś cyrograf, albo rytuał, coś w tym guście. Pytanie, czy możesz się odwiązać od takiego Gifted w dowolnej chwili? Czy musisz przyjść do tego Gifted? Czy może po prostu pójść do Domu lub kościoła? W ogóle chciałbym związać tę piramidę z wiarą i kościołem (co ma sens, jeśli to Cesarzowa zostawiła informacje o dzieleniu się lifeforce). Ale o religii jeszcze pogadamy. Póki co jednak odpowiadając na Twoje pytanie, raczej to "czy na zasadzie ogłupiania społeczeństwa i dawania orderów kto się najbardziej poświęci" + jakieś kazania z ambonu, że to święty sakrament dzielić się lifeforcem, a nie obozy koncentracyjne, ALE 1) good point, że różne kraje mogą podchodzić inaczej, 2) może za cięższe przestępstwa jesteś wiązany z Gifted? Albo masz możliwość związania za zmniejszenie wyroku? Z tą elektrownią nie jestem pewien, nie chcę by cała technologia o to była oparta, jak w Glifie. Może ograniczę to do Gifted i stabilizowania Wysp Tęczomorza/podróżowania przez Tęczomorze. A co do HP to raczej tak, coś w stylu anemii, chociaż może to być nieprzyjemne, możesz czuć ból, jak ktoś zaczyna z Ciebie czerpać. Jak uważasz?
Takie moce, czyli jakie? Co dokładnie mogły zrobić? Konkrety, konkrety.
Stworzenie z protomaterii meteorytu, który jebnie w wyspę. Stworzenie potwora, który nadleci i wszamie miasto (zresztą w tęczomorzu są potwory). Przesunięcie kurtyny Tęczomorza, tak że zagarnie trochę lądu. W skrajnych przypadkach odwrócenie procesu i zmienienie istniejącej wyspy (lub jej fragmentu) z powrotem w protomaterię Tęczomorza.
7. Co do rodzaju - ja proponuję wymyślić nazwy- odpowiedniki nijakie i stosować rodzaj nijaki. Np. robotnię coś zrobiło.
Podoba mi się.
8. Czy Gift robali jest taki sam, jak ludzi? Czy mogą się podłączać i czerpać z ludzi (i odwrotnie)?
Chciałbym by były nieco inne, ale nie wiem jeszcze jak je zróżnicować. Czy mogą z siebie czerpać? Tu dochodzimy do dość ważnego punktu i jednego z tych, dla których wprowadziłem te modyfikacje genomów - nie, po tej zmianie genomu przez Królowe, z Robali nie da się w żaden sposób czerpać. Ale ludzie pracują nad tym, by zmienić Robale jeszcze raz by to umożliwić i by w ogóle zamienić je w bateryjki dla Gifted (tu wchodzmy w Matrixowość, czerpanie z ludzi w teorii NIE MA prowadzić do ich śmierci, chociaż oczywiście shit happens, tragic, anyway). To jest część planu Cesarzowej, która chce poprzez ludzi zniewolić ponownie Robole (coś w stylu podszywa się pod boga ludzi, oni ją uwolnią, zwiążą się z nią, zmienią genom Robali i zwiążą je ze sobą i w ten sposób będzie władała wszystkimi, muahahahaha).
16. Jak robale poznały plan cesarzowych? Może niekoniecznie telepatia, ale przez obserwację zachowań Rasy X, poznały tę nową religię, jej źródła i po sznurku do kłębka dotarły, że to Cesarzowa knuje.

17. Czemu robale nie wyjaśniały rasie X prawdy? Może wyjaśniały, ale komu uwierzysz? Swoim kapłanom, czy jakimś mrówkom z kosmosu plującym na twoją religię?
Super, me approve.

Na razie tyle, wolałem odpisać cokolwiek, by dyskusja się toczyła, na tematy najbardziej problematyczne (tak, ja też jestem świadom, że tam jest najwięcej niedociągnięć) czyli Cesarzowe itp., potrzebuję więcej czasu, by sobie ułożyć i odpisać.

Dzięki, Bub!

EDIT: Dobra, weźmy się teraz za trudniejsze sprawy.
6. Robale - na samym początku mam wątpliwość, jak by wyglądało życie w społeczeństwie robali. Skoro tylko trutnie ogarniają, to co, reszta jest dla nich jak psy do wyprowadzania na smyczy? Wydaje się, że trudno to opanować. A skoro Królowe, które nie istnieją, ogarniają hivemind, to jak ten mind wygląda? Czy trutnie też są do niego podpięte? Czy te inne mrówy chodzą jak w maszynie, jak zaprogramowane roboty, a inteligencja trutni polega na tym, że mają wolną wolę i mogą się wyłamywać? I nadzorować tą "maszynę robali"?
Tia, to trzeba będzie dopracować. Ale podoba mi się istnienie gniazd jako wersji slumsów, zamiast niewolników Robali żyjących w plantacjach a'la Przeminęło z Wiatrem. Można to jakoś wytłumaczyć, że tak jak u niektórych mrówek, istnieje specjalna podkasta robotnic, które jako jedyne przyjmuję normalny pokarm i przetwarzają go na papkę, którą jedzą inne kasty. Jeśli te specjalne robotnice będą jakieś nieziemsko wielkie i np. będą umierały oddalone od, bo ja wiem, wyziewów Matki, to nie jest praktyczne, by je trzymać poza gniazdem. Ofkors gdy potrzeba niewolników do jakiejś dalej oddalonej kopalni to wtedy się coś takiego ogarnia, albo robi dostawy papki, ale to do obmyślenia. Czemu Robale się nie buntują? Powiedzmy, że Matki są cały czas zaminowane i jeden fałszywy ruch i wysadzają taką. Powiedziałbym, że ogólnie inne kasty mają inteligencję w miarę sprytnych zwierząt, więc z braku hivemind (poza zhackowanym hivemind Herolda i pseudo-hivemind tworzonym przez ludzkich nadzorców z implantami, bez Królowych hivemind nie istnieje), trutnie nadzorują działanie niższych kast.
Czyli lifeforce i DNA, struktura organizmu, są jakoś skorelowane? Dalej, skoro robale są tak podatne na genetyczne modyfikacje, to to na pewno nie był pierwszy pomysł na mutację. Może warto pomyśleć, jakie jeszcze dobrodziejstwa wynikały wcześniej z masowego mutowania roju? (lub wymyślić powód, dlaczego nie mutowano, może to było zakazane, a w obliczu zagrożenia Cesarzowych zdecydowano się jednak złamać ten odwieczny zakaz?)
Nie tyle są skorelowane, ile poprzez mutację wyłączono bo ja wiem gen pozwalający sharować lifeforce. Tak jakby hipotetycznie mogły wyłączyć wzrok, słuch czy zmienić ilość kończyn. I owszem, to nie pierwszy pomysł na mutację. Sądzę, że pierwotne, gdy Robale wyewoluowały, istniały tylko trzy kasty: Królowe, Trutnie i Robotnice. Potem Królowe modyfikując genom Robotnic podzieliły je na bardziej wyspecjalizowane kasty: Wojowników przypominających chodzące czołgi, skrzydlatych Zwiadowców, bo ja wiem, jakichś Uzdrowicieli czy inne tego typu. Do tego mogły wprowadzać modyfikacje w stylu: lęg Robali odpornych na zimno do kolonizacji obszarów arktycznych, lęg odporny na gorąco na pustynie, Robale przypominające homary do kolonizacji dna mórz itp.

Co do stworzenia super-mrów, które pokonają ludzi - ja wiem, że to fantasy i owady tej wielkości nie miałyby szansy zaistnieć bo układ motoryczny/cyrkulacji/oddechowy, ale w tym mutowaniu są pewne granice. Mogą stworzyć wojownika, który jest wielkości hipopotama, dość zwinny i pluje kwasem na dziesięć metrów, ale nie zrobią go jednocześnie niewidzialnym, walącym laserami z oczu, a jak człowiek go pierdolnie z czołgu to jego pancerz nie wytrzyma. Są granice. Tak tylko na marginesie - Robale to nie zergowie ze StarCrafta i walka z ludźmi nie wyglądała, że leciały na nich hordą, normalnie używają broni, znają broń palną, pojazdy itp.

Jedno ograniczenie tego mutowania - i przy okazji odpowiedź na
to poznawszy plan Cesarzowych powinni je też tak zmutować, aby nie były zdolne do korzystania z/dzielenia się lifeforce, jeśli koniecznie nie mogą ich zabijać.
nie da się zmutować istniejącego, dorosłego osobnika, jedynie zmienić genom jaja przed jego złożeniem. Dlatego Robale nie mogły się uodpornić na czerpanie lifeforcu przez Cesarzowe, mogły jedynie wydać nowe pokolenie, które będzie na to odporne. I dlatego nie mogły zmutować już istniejących Cesarzowych.
11. Btw Cesarzowe, które się po prostu skorumpowały władzą, brzmią mi dość nieatrakcyjnie jak na taki zwrot akcji. Na pewno nie wydarzyło się tam nic bardziej sexy? :P
To muszę prosić, byś rozwinął myć? Co masz na myśli "dość nieatrakcyjnie"? Że za mało epic? Za bardzo ludzkie? Co by było bardziej sexy?
Grubo. Pandemia inspiruje, widzę xP
Pandemia raczej zainspirowała tutaj:
Dodam też, że tak jak po pierwszej wojnie światowej była epidemia hiszpańskiej grypy, która zabiła miliony, tak tu też była jakaś epidemia zaraz po wojnie i nasz drogi PHN rozgłasza, że wywołały ją Robale.

Oczywiście dowcip polega na tym, że Robale rzeczywiście szykuję rebelię i chociaż nie wywołały tej epidemii, to chcą użyć jej zmodyfikowanego wirusa jako broni przeciwko ludziom.
Ogólnie życie w trakcie pandemii i słuchanie wszystkich teorii spiskowych było bezcenne pod wieloma względami.
Bo tu mam wrażenie, że lekarstwo zrobiło większą hekatombę niż sama choroba. Dlatego zdecydowanie podbiłbym stawkę, że Cesarzowe zagrażały bezpieczeństwu całego uniwersum albo coś. Albo wyjaśnił, jak robale postrzegają życie, jak długo trwa jedno pokolenie i że zabijanie się to nie była dla nich jakaś super duża ofiara. W końcu i tak umysł roju, więc trwają nadal w tych jajeczkach.
Dokładnie to: "W końcu i tak umysł roju, więc trwają nadal w tych jajeczkach."
Więc tak, jednym z moich wyzwań jest to, by a) uniknąć rubber-forehead aliens i zrobić Robale jednak trochę alien pod względem psychologii, b) jednocześnie zrobić je w miarę relatable dla czytelnika. Nie wiem czy mi się uda. Ogólnie to owszem, chcę zrobić rasę, u której śmierć jednostek z kast niższych niż Królowe i (ewentualnie) Trutnie może nie jest zupełnie bez znaczenia, ale jest jak najbardziej ofiarą do przyjęcia. Póki trwa Królowa, póki trwa hivemind, póty trwa rój. I owszem, wiem, że to rozwiązanie jest problematyczne pod kilkoma względami, więc pora teraz do nich przejść.

Rozkmina o Cesarzowych, Królowych, Matkach i tak dalej.
Owszem, największy problem jest "czemu u diabła nie zabili tych Cesarzowych". Mam tu kilka koncepcji, nie zdecydowałem się na żadną jeszcze, wszystkie mają zady i walety.

1) Koncepcja oprogramowania: Cesarzowe wgrały rasie oprogramowanie, że rój nie jest w stanie się przeciwko nim zbuntować, Królowe dały radę jedynie tę instrukcję osłabić, ale nadal nie były w stanie sprawić, że Robale zabiją Cesarzowe. Wady tej już zostały wskazane przez Ciebie.

2) Koncepcja psychologiczna - póki co moja ulubiona, ale też nie jest bez wad. Robale po prostu nie są w stanie, psychicznie, zmusić się do zabicia Królowej. Tak jak w szachach zbijasz bierki, ale królowi dajesz mata. Tak jak jedziesz do pracy, stoisz w korku, i myślisz sobie "chciałbym się tam przeteleportować", ale tego nie robisz, bo nie umiesz. Tak też Robale sobie mogą pomyśleć "chciałbym zabić Cesarzową" ale po prostu nie są w stanie się zmusić. Podoba mi się ta koncepcja pod tym względem, że wchodzimy w kwestię różnic psychologicznych Robali i ludzi.
Wady: no dobra, nie da się zabić Królowych. Czyli co, w trakcie tej wojny żadna Królowa nie zginęła? Cesarzowe też nie zabijały? A może zabijały i to było ostateczne tabu, które zostało złamane? Ale jeśli tak, to jest to bardzo trudne, ale DA SIĘ zmusić do zabicia Królowej. No to może tylko Królowa może zabić Królową? No to w takim razie czemu Królowe nie zabiły Cesarzowych? A może Cesarzowe rzeczywiście nie zabijały Królowych, ale wprowadzały je w śpiączkę, a same były za potężne by się je dało uśpić? Albo zostały uśpione, ale i tak ich umysł był w stanie przemierzać Tęczomorze i zostawiać te wszystkie ślady i knuć spiski? Te niedociągnięcia są do przyjęcia, ale jeśli rzeczywiście Robale nie są w stanie nawet wyobrazić sobie zabicia Królowej, to wtedy nie ma bata by się zgodziły, by Królowe popełniły samobójstwo po przegranej z ludźmi. I to duży problem.

3) Koncepcja ucieczki - zwycięstwo Królowych nad Cesarzowymi nie było ostateczne, Cesarzowym udało się uciec. Nienajgorsza koncepcja, ale chciałem motyw uwięzienia, by musiały z więzienia snuć spiski, nawiedzać sny Papieża, a nie sobie popierdalać po Tęczomorzu i tworzyć nowe roje.

4) Koncepcja oblężenia - wojna z Cesarzowymi dalej trwa, Cesarzowe przegrywają, ale jeszcze nie przegrały, okopały się ze swoimi rojami na wyspach Tęczomorza, oblegane przez roje Królowych i odstawiały swoje spiski by zrobić z ludzi bezwiednych sojuszników. Wady - wszystkie te co koncepcji powyżej i jeszcze parę innych.

Aha, jeszcze jedno -
To może być słaby punkt tej całej story. Musi być naprawdę dobre wyjaśnienie. Najlepiej takie epickie, że np musi minąć piąty rok kalendarza majów i przy zaćmieniu słońca planety się ułożą w linię, siły wszechświata się zejdą i coś tam wybuchnie i Cesarzowe staną się ofiarą na ołtarzu przyszłości, ale do tego czasu muszą żyć, i do tego czasu mają szansę knuć. To wyjaśniałoby, czemu się nie pozbywają ich od razu. I nie próbują nic interweniować, bo liczą, że po prostu przeczekają do godziny X. I dodaje Cesarzowym też trochę presji czasowej.
Dlatego zdecydowanie podbiłbym stawkę, że Cesarzowe zagrażały bezpieczeństwu całego uniwersum albo coś.
Tu będę szczery - Twoje pomysły nie są złe, ale mnie jakoś nie leżą. To kwestia czysto subiektywna, ale nie za bardzo lubię motywy z jakimś eventem raz na 10000 lat, przepowiedniami i losem wszechświata. Ogólnie wolę stawki nieco mniejsze, losy narodów itp., nie uniwersów. Sam fakt, że tu rzucam na szale losy całej rasy i tak jest czymś rzadkim niż u mnie. Nie jest to zły pomysł i jeśli nie wymyślę nic innego, to chyba z tego skorzystam, bo to rzeczywiście logiczne rozwiązanie, ale wolałbym coś innego.

Jakieś koncepcje?
14. Dlaczego Cesarzowe zaczęły walczyć o dominację dopiero w więzieniu? Zdaje się, że hierarchia powinna się była ustalić już dużo wcześniej, skoro tak razem podbijały światy.
A to akurat proste - powiedzmy, że jest górna liczba Robali, którą Królowa a nawet Cesarzowa jest w stanie kontrolować lub może kontrola słabnie poprzez granice Tęczomorza i Cesarzowe podzieliły między siebie wyspy. A czemu zaczęły walczyć w uwięzieniu? Ponieważ po zmodyfikowaniu genomu Robali jedynie Cesarzowe mogły czerpać lifeforce i tylko z Cesarzowych dało się czerpać. A zatem jeśli chciały kiedykolwiek się wydostać z więzienia i zacząć wpływać na Tęczomorze, to jedynymi bateriami lifeforcu były dla siebie one same. A ponieważ to w ich sytuacji było mega ryzykowna, każda chciała być tą, która czerpie, a nie tą z której się czerpie.
18. Nie kumam tej długiej wojny Królowych z ludźmi. To brzmi absurdalnie, znowu cała rasa ginie, Królowe popełniają zbiorowe samobójstwo, w imię kurna czego? Robale są stanowczo za bardzo rasą do bicia. Szczerze to już trzy razy bym po prostu olał sprawę i zajebał te Cesarzowe, uznając, że takie poświęcenie nie jest tego warte. Jak to ludzie zniszczyliby cała rasę? Przecież ludzie nie ogarniają tak świata i wysp jak Robale? Nie znaleźliby ich wszystkich kryjówek?
Poza tym uważam, że wciąż nie zostały wyczerpane wszelkie inne środki i dużo prostszym sposobem niż wielka, długa, krwawa wojna, w której giną całe rasy, powinno być zbieranie niepodważalnych dowodów na demoniczność tej religii, a jednocześnie zamordowanie Papieża, infiltracja tej religii, próby odcinania, zakłócania przekazu, podstawienia swoich ludzi na stanowiskach papieskich i tak dalej. Ostatecznie, jeśli nic nie zadziałało - to nawet pozwolić tej religii się rozwijać, bo w czym to szkodzi? Ważne, by ludzie nie uwolnili Cesarzowych, ale jak mniemam, do tego jeszcze nie doszło, a nawet nie było blisko. Skupiłbym się na cementowaniu więzienia i uczynieniu niezdobywalnym, a nie wielkimi wojnami, gdzie kładzie się na szali całą rasę.

19. Tak samo trudno jest mi zaakceptować powstanie Matek. Zbyt duża cena, jak dla mnie. Musi być dużo lepiej zarysowane, co i dlaczego straciłyby Królowe, jeśli nie wyrzekłyby się hivemindu i swoich żyć.
Brawo, trafiłeś na drugą największą zagwozdkę. Tu znowu milion koncepcji, żadna nie jest idealna.
"Poza tym uważam, że wciąż nie zostały wyczerpane wszelkie inne środki i dużo prostszym sposobem niż wielka, długa, krwawa wojna, w której giną całe rasy, powinno być zbieranie niepodważalnych dowodów na demoniczność tej religii, a jednocześnie zamordowanie Papieża, infiltracja tej religii, próby odcinania, zakłócania przekazu, podstawienia swoich ludzi na stanowiskach papieskich i tak dalej. "
To raczej odpada, jednak Robalowi ciężko zinfiltrować religię (czy w ogóle społeczeństwo) ludzi - i nie, nie da się zmutować Robala, by wyglądał jak człowiek :P Na tym etapie zaś nie wydaje mi się, że Robale, nawet Królowe są w stanie mind controllować ludzi. Nie mają baterii lifeforcu, nie znają ich psychiki... to dopiero Herold, a to dlatego, że został wyhodowany przez ludzi z kanałem mentalnej kontroli, on go po prostu odwrócił.

I owszem, powiedziałbym, że więzienie zostało zcementowane i jest praktycznie niezdobywalne i wypchnięte w najdalsze rubieże Tęczomorza i jedynym sposobem dla Cesarzowych na uwolnienie się to właśnie zrobienie bateryjek lifeforcu z ludzi i Robali.

No właśnie, ale dlaczego ta wojna? Ja to widzę tak, że Robale może i przyszły do ludzi z negocjacjami, ale ci nie uwierzyli ich zapewnieniom, że z religią coś nie halo, a Papież manipulowany przez Cesarzową skłonił ludzi do wypowiedzenia wojny. Może Cesarzowe nadal dały radę jakąś formę kontroli nad rojami wywrzeć i sprowokowały jakiś incydent graniczny i potem poszło już szybko? Też nie musi być, że pierwsze spotkanie to już była inwazja. Może napotkali na siebie na jakiejś wyspie Tęczomorza, obie rasy zgłosiły do niej pretensje, zaczęły się zbroić, atmosfera podejrzliwości, zagrożenia, o iskrę nietrudno. Cholera wie, może akurat naród, który trafił na wyspę z robalami był rządzony przez króla/partię polityczną mega rasistowską i ksenofobiczną, która nie znosiła ludzi z innych krajów a jakieś olbrzymie robaki to już w ogóle plugastwo było dla nich. Niedawno czytałem książkę o wybuchu pierwszej wojny światowej i tam przyczyn było milion. Czasem po prostu tak się układa geopolityka.

Dobra, teraz przejdźmy do Królowych => Matek.

Jeśli zakładamy, że Robal nigdy, przenigdy, prze-przenigdy nie zabije Królowej, to nigdy, przenigdy nie zgodziliby się na takie warunki kapitulacji. Tutaj znów kilka opcji.
Królowe się nie poświęciły i nie stworzyły Matek, ale ludzie jakoś je schwytali i zrobili im jakoś lobotomię (może metodą podszepniętą przez Cesarzowe?). Ale jeśli tak, to a) łamiemy zasadę, że nie da się zmutować istniejącego Robala i tylko następne pokolenie (ale ok, powiedzmy, że biotechnologia ludzi nieco inaczej działa), b) jeśli Cesarzowe potrafiły coś takiego, to czemu nie zrobiły tego na Królowych podczas wojny domowej? Ok, może zrobiły na niektórych, c) jeśli Robale coś takiego potrafią, to czemu nie zlobotomizowały Cesarzowych (trochę naciągane, ale powiedzmy, że były za silne? Albo zlobotomizowali je i zamknęli na wszelki wypadek, ale te były tak zajebiste, że się zregenerowały?).
Albo jedziemy z tym motywem, że Królowe się poświęciły, ale zakopały w genomie Matek jakąś sekwencję, która po upływie iluśtam lat wyłamie je z letargu/lobotomii i da im szansę po kryjomu zacząć odtwarzać hivemind i szykować rebelię. (Ale tu staje się niepotrzebny Herold).
Kolejna opcja - zostały ukryte jakieś zahibernowane Królowe i niektóre się poświęciły, by ludzie myśleli że wygrali, że mają wszystkie Królowe w garści i nie szukali tych ukrytych, które się przebudzą za ileś lat i patrz punkt poprzedni.

No i tu pojawia się kolejny dość duży zgrzyt powiązany z tym:
23. Koegzystencja ludzi i robali - slumsy itd. Nie kumam. Przecież Robale przybyły z daleka, prawda? Z innej Wyspy? Czyli co się teraz stało, że mieszkają razem?
To jest absolutnie nierealistyczne, że cała rasa Robali, cywile, larwy, wszystkie Królowe itp., poszła na wojnę z ludźmi. Zwłaszcza, że to Robale zaatakowały. Nie atakujesz cywilami, przynajmniej nie na początku. A jeśli nie cała rasa poszła na wojnę tylko jakieś siły ekspedycyjne, to nie widzę sensu poświęcenia Królowych, ono ma jaki-taki sens tylko gdy stawką jest istnienie całej rasy.

Moją oryginalną koncepcją, było że ludzie po tym jak pobili Robale, zrobili inwazję na ich Wyspy i je okupują. Ta koncepcja ogólnie nadal nie jest tragiczna, ale ma parę wad - jeśli Robale badają Tęczomorze dłużej niż ludzie i są lepsze w te klocki, to pewnie zaludniają wiele wysp, a prowadzenie inwazji przez Tęczomorze to jest logistyczny koszmar. Okupacja zaś wysp-gniazd i populacji Robali, która idzie w miliardy lekko licząc i są w stanie uzupełniać straty o wiele szybciej niż ludzie to już w ogóle krzyżyk na drogę. Potencjalne rozwiązania: od Cesarzowych ludzie zdobyli broń biologiczną, którą zbombardowali Wyspy Robali. Tylko po czymś takim zrobienie jako zakończenia opowieści jakiegokolwiek pokoju między ludźmi a Robalami zakrawa niemal na niemożliwość.

Kolejna opcja nad którą się zastanawiam (i można zgrać ją z Twoim kosmicznym przesileniem, planetami w rządku czy czymś takim). Skąd pochodzą ludzie i Robale? Ok, dotąd zakładałem, że z Wysp, ale co jeśli nie? Co jeśli pochodzą z planet w takim wszechświecie jak nasz, a Tęczomorze i jego Wyspy to inny wymiar? I kiedyś, w trakcie jakiegoś przesilenia, gdy granice między wymiarami były cienkie, parę milionów ludzi znalazło się na jednej z Wysp. Potem przejście się zamknęło i zostali pozostawieni samym sobie i stamtąd zaczęły kolonizować Wyspy i Tęczomorze. I co jeśli z Robalami jest podobnie? Co jeśli cały konflikt z Cesarzowymi miał miejsce na ich planecie w normalnym wszechświecie i Cesarzowe zostały zamknięte w Tęczomorzu, jako że to było najbezpieczniejsze miejsce, a Robale z Tęczomorza to rój, który udał się tam z nimi jako strażnicy więzienia? Więc wojna ta trwa nie z całą rasą Robali, ale z tą jej częścią, która zamieszkuje Tęczomorze. Tu by trzeba nieco przebudować historię Robali, jest to do wykonania, ale nie wiem, czy to nie stworzy więcej problemów niż rozwiąże.
22. Skoro ludzie zniewolili robale - to dlaczego od razu przy okazji nie uwolniono Cesarzowych? W końcu o to chodziło w całym planie, right? Czy o co?
Nie do końca. Robale zrobiły uderzenie uprzedzające na ludzi, ale ci nie byli blisko znalezienia Cesarzowych (oczywiście wtedy pojawia się problem, jeśli nie było presji czasu, że trzeba powstrzymać ludzi już-już, to tym mniej prawdopodobne się wydaje, że Robale od razu atakowały zamiast próbować negocjacji). Eksploracja Tęczomorza to bardzo długotrwałe przedsięwzięcie. Sterowce nie są w stanie transportować dużo zapasów, więc musisz liczyć, że trafisz na kawałki protomaterii, którą Gifted przerobią na jedzenie lub na Wyspy. Jak nie znajdujesz, umierasz z głodu. Jak znajdujesz, to dopiero budujesz na Wyspie jakieś placówki do naprawy/zaopatrzenia sterowców i dopiero możesz ruszać dalej.

Btw. jeśli chodzi o wojnę, to zawsze można pójść na łatwiznę i użyć motywu z Gry Endera - negocjacje się sypnęły z powodu zupełnie niekompatybilnej psychologii ludzi i Robali. Ludzie do Robali mówili, Robale do nich myślały, nikt się nie dogadał, zaczęto strzelać. Albo to może być jeden z miliona powodów.

No, chyba tyle na razie.

Dzięki raz jeszcze, Bub!

(btw. czy w temacie z Wulferym nie piszemy właśnie o tym, że setting nie musi być w 100% logiczny i spójny? :P)
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
To ja trochę też zacznę od końca.
(btw. czy w temacie z Wulferym nie piszemy właśnie o tym, że setting nie musi być w 100% logiczny i spójny? :P)
te płyty się nie unoszą, ale wirują z siłą dośrodkową, która zastępuje grawitację), pogodę, dzień/noc... A dlaczego i jak działa? Magic.
Noo tak, jeśli od początku zakładasz niespójność i jesteś w tym konsekwentny, to tak. Gorzej, jak zaczynasz wyjaśniać ze szczegółami jedne rzeczy, a inne (te niewygodne) zlewać, bo "magic".

Jeszcze inną rzeczą jest po prostu nie opisać w ogóle działania danej rzeczy i zostawić niedopowiedziane, ale w domyśle założyć, że jest spójne i logiczne jak reszta. I niech się czytelnicy zastanawiają, jak to działa. Często wpadają na zajebiste wyjaśnienia i wtedy można powiedzieć, że tak, tak właśnie to działa :P

-

Wydaje mi się, że dużą istotność w tych wyjaśnieniach odgrywa moc Gifted do kształtowania Wysp. Powinno się tego w takim razie więcej pojawić na fabule. I wtedy być też lepiej wyjaśnione, bo trochę nie rozumiem samego konceptu. Znaczy, oni potem wysyłają kolonie na te wyspy i je zagospodarowują? A jak się skończy miejsce do życia/surowce na starym kontynencie, to sobie tworzą kolejne? A jak się skończy tylko ropa, albo powiedzmy, będą chcieli tylko złoża złota, to czy nie mogą tylko tego wytworzyć, muszą od razu całą wyspę? Skoro mogą stworzyć potwora, to mogą stworzyć też i samo złoto, jak mniemam. I, choć to wyjaśnia potęgę Gifted, to jednak też rozjebuje Ci całą ekonomię. I dalej - skoro mogą tworzyć potwory, to czy mogą tworzyć ludzi? Całe armie? Piękne kobiety-androidki? Taka moc prowokuje wiele pytań z kategorii "a dlaczego nie zrobią X i Y?".

Plus, jak tak to opisałeś, to zaczynam widzieć w tych Gifted coraz mniej magów, a coraz więcej półbogów/bogów. I faktycznie ubranie tego w religię nabiera więcej sensu.

-

Co do piramidy lifeforce - wydaje mi się trochę ryzykowne, że z jednej strony ludziom się mówi, że warto i to szlachetne, a z drugiej uniewinnia przestępców, jeśli dadzą się wyssać. Ludzie sobie pomyślą - skoro mam się dać wyssać dla idei, to może najpierw nagrzeszę, trafię do więzienia i potem się dam wyssać, żeby mnie zwolnili?

Swoją drogą widzę tu fajny wątek antropologiczny, w którym jakiś badacz bada inną kulturę i mu wychodzi, że tamta kultura zupełnie inaczej traktuje wysysanie, negatywnie, jako karę, i wręcz poluje na jeńców, aby ich wysysać, podczas gdy oni traktują to jako religijny sakrament i dają się ssać dobrowolnie - i daje mu to do myślenia, podważa jego religijność i skłania do dalszego, coraz bardziej heretyckiego i rebelianckiego drążenia.
możesz czuć ból, jak ktoś zaczyna z Ciebie czerpać. Jak uważasz?
Wiedziałem nie od dziś, że jesteś sadystycznym mistrzem gry odreagowującym na fabule, ale żeby katować całe narody, to nawet mnie zaskakujesz... xD A tak serio - nie wiem, jeśli to bolesne, to będzie trzeba dużo bardziej pogłębić kulturę męczeństwa i prymatu religijnego, żeby ludzie dawali sobie to robić. I średnio mi się widzi robienie tego ot tak, nagle, zdalnie, w razie potrzeby. Że ludzie sobie żyją normalnie i nagle się kładą w spazmach na podłogę, bo ktoś sto lat świetlnych dalej zaczął z nich czerpać.
Myślę, że wolałbym, aby ludzie szli do jakiejś świątyni się podłączać. Dostawaliby cynk od jakiegoś muezina, że jest wezwanie do sakramentu, potrzeba 100 chętnych i szliby do kościoła, a tam podpinano by do nich jakieś kable i wtedy rozpoczynano ssanie. Wydaje mi się to dla ludzi łatwiejsze do zaakceptowania, a dla czytelnika też łatwiejsze do racjonalnego wyjaśnienia i jakieś takie bogatsze, plastyczniejsze, uchwytne, bardziej oddziałujące na wyobraźnię.
Powiedzmy, że Matki są cały czas zaminowane i jeden fałszywy ruch i wysadzają taką.
To nie jet dobra strategia na stabilną równowagę. To jest strategia zastępcza na zastraszenie i przetrwanie kryzysu, do czasu aż nie wymyśli się lepszej strategii. Ale nie da się długotrwale funkcjonować w zastraszeniu pod tykającą bombą. Chyba, że jest się bezmózgim robalem?
Co masz na myśli "dość nieatrakcyjnie"? Że za mało epic? Za bardzo ludzkie? Co by było bardziej sexy?
Dokładnie. Jak na taki kluczowy dla całej fabuły punkt, brakuje mi tu polotu. Wiadomo, że pociąg do Władzy... ale może byłoby atrakcyjniej, jakby one pragnęły tej władzy z jakiegoś konkretnego powodu, aby za jej pomocą zniszczyć świat, bo uwierzyły w jakąś przepowiednię, albo ktoś im sprzedał magiczny Pierścień, który wiąże i opętuje :P Nie wiem. Zwykła żądza władzy jest taka dość miałka w tej skali. Podwyższyłbym stawkę. Jeśli Cesarzowe przejmą tę władzę, to niech się wydarzy coś naprawdę straszliwego.

I tu teraz:
nie za bardzo lubię motywy z jakimś eventem raz na 10000 lat, przepowiedniami i losem wszechświata
To nie musi być coś tak banalnego jak przepowiednia raz na 10000 lat xD Po prostu te przykłady przychodzą jako pierwsze do głowy, ale chodzi mi ogólnie o ideę. O zrobienie tej stawki bardziej namacalną, wyobrażalną, znaczącą dla tamtych ludzi. Może być nadal dużo niższa niż destrukcja Wszechświata, ale niech jest taka naprawdę dla nich nie do zaakceptowania. Bo teraz to można powiedzieć - w sumie dobra, w imię spokoju, niech sobie Cesarzowe porządzą, jakoś to będzie.
Nie ma tych przekroczonych Drzwi, że już za późno na odwrót, że już trzeba koniecznie czemuś zapobiec.

-

Teraz Matki żony i kochanki:

Koncepcja na Cesarzowe nr 2 (psychologiczna) brzmi atrakcyjnie, bo to coś nowego, egzotycznego i mogłoby fajnie podkreślić wyjątkowość psychologiczną Robali, natomiast wciąż wydaje mi się trochę naciągana, taka, żeby załatać dziurę. Czytelnik też może tak pomyśleć, więc fajnie by było rozbudować i zastosować tę właściwość Robali również w innych miejscach książki, wtedy nabierze ona zdecydowanie większej wiarygodności. Pokazać zawczasu, że robale nie są w stanie pomyśleć o tym czy o tamtym, aby oswoić czytelnika z tym.
Poza tym są nadal te problemy, o których napisałeś.

Koncepcja nr 3 wydaje mi się spoko, że Cesarzowe uciekły - tylko wtedy czemu bawić się w jakieś podchody w innych rasach, zamiast po prostu gonić je do upadłego? Ewentualnie odwrócić ten moty więzienia - że to nie mrówki wtrąciły je do więzienia, ale to Cesarzowe same się zabunkrowały, aby uniknąć śmierci. Stworzyły jakiś uber niezniszczalny kokon i mrówki nie umieją ich stamtąd wydostać, ale pilnują tego kokonu jak oka w głowie, gotowe zabić Cesarzowe, jak tylko stamtąd wyściubią nosa.

-
Robalowi ciężko zinfiltrować religię
W sumie, to mam tu więcej pytań w takim razie.
Jak Robale żyły (wtedy) z ludźmi? Jakie były ich relacje? Bo ja myślałem, że oni sobie się przenikają i mają wstęp do ludzkich miast itp. Może błędnie? Czy robale budzą odrazę, są traktowane jak potwory? Znaczy, współcześnie to wiem, że slumsy i niewolnictwo, ale wtedy? A przy pierwszym kontakcie? Na jakich poziomach zaawansowania była ich kultura i technologia względem ludzkiej? Kto dla kogo stanowił zagrożenia, a kto w kim budził strach i niechęć?

Nie myślałem o żadnych cudach w stylu mind control, raczej o takich zwyczajnych akcjach dywersyjnych, w stylu: Robal pogadał z człowiekiem, zapłacił mu, aby ten wszedł w struktury religijne i został informatorem/sabotażystą. To nieosiągalne? Jak w ogóle z językiem, komunikacją? Porozumieniem się? Skoro mają inną psychologię, to może warto i o to zapytać?

Wyjaśnienie o wybuchu wojny kupuję. Wiadomo, zapalników może być wiele. Ale tutaj było to wyraźnym elementem planu Cesarzowych - one te zapalniki też zaplanowały? Plus:
negocjacje się sypnęły z powodu zupełnie niekompatybilnej psychologii ludzi i Robali
Bardo fajne. Ale jeśli ta psychologia Robali jest aż tak różna, to trzeba się nad nią pochylić i doprecyzować te różnice. Plus, nie wiem, czy nie sypie Ci to innych miejsc w historii, w których jednak ważna była skuteczna komunikacja Robali z ludźmi.

-

Teraz jeśli chodzi o tę wojnę, lobotomię Królowych i ogólnie przybycie z innego wymiaru - uważam, że odleciałeś za daleko i taka incepcja tu będzie zdecydowanie tworzyć więcej syfu niż sprzątać.
Nie kupuję żadnego z wyjaśnień dot. Królowych i Matek. To rozwalenie ich ciągle nie trzyma mi się kupy. O ile stawka istnienia całej rasy jest atrakcyjna i wysoka, o tyle naprawdę ciężko ją położyć na stół. I dotrzymać słowa. Ewentualnie - zabicie/zlobotomizowanie Królowych tkających hivemind automatycznie zabija podpięte do niego mrówki i niszczy całą rasę, zmieniając wszystkich w bezmózgie wegetujące zombie. Ale to chyba rozwala Twoje zamysły w innych miejscach. No i nadal - raczej ciężko będzie dorwać wszystkie Królowe, bo tak jak mówisz - rasa na pewno miałaby jakieś gdzieś pobunkrowane na czarną godzinę xP

Możesz jeszcze raz opisać ten zamysł w kilku prostych, przyczynowo skutkowych punktach, jak to widziałeś?

-

Spoko, lubię takie rozkminy. Setting jest bardzo inspirujący, aż się prosi zrobić w nim jakąś grę :)
PS. Tam, gdzie nie dałem komentarza, raczej się ze wszystkim zgadzam, wyjaśnienia kupuję i mi się podobają.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Bubeusz pisze:
28 gru 2022, 4:06
Spoko, lubię takie rozkminy. Setting jest bardzo inspirujący, aż się prosi zrobić w nim jakąś grę
O? Jaką? :)
Wydaje mi się, że dużą istotność w tych wyjaśnieniach odgrywa moc Gifted do kształtowania Wysp. Powinno się tego w takim razie więcej pojawić na fabule. I wtedy być też lepiej wyjaśnione, bo trochę nie rozumiem samego konceptu. Znaczy, oni potem wysyłają kolonie na te wyspy i je zagospodarowują? A jak się skończy miejsce do życia/surowce na starym kontynencie, to sobie tworzą kolejne? A jak się skończy tylko ropa, albo powiedzmy, będą chcieli tylko złoża złota, to czy nie mogą tylko tego wytworzyć, muszą od razu całą wyspę? Skoro mogą stworzyć potwora, to mogą stworzyć też i samo złoto, jak mniemam. I, choć to wyjaśnia potęgę Gifted, to jednak też rozjebuje Ci całą ekonomię. I dalej - skoro mogą tworzyć potwory, to czy mogą tworzyć ludzi? Całe armie? Piękne kobiety-androidki? Taka moc prowokuje wiele pytań z kategorii "a dlaczego nie zrobią X i Y?".
Zgadzam się. W ogóle ze tworzeniem życia to mam problem. (Tak na marginesie - potwory z Tęczomorza to nieco inna kwestia, oddzielona od Wysp, i o tym przy okazji). Ale o ile tworzenie Wysp protomaterii powiedzmy, że w miarę pokrywa się z jakąś magią, to tworzenie życia - lasów, zwierzyny itp., to już mocno boską domeną się wydaje. Z drugiej strony jeśli życia się NIE da tworzyć, to też trochę bez sensu, bo to trochę lame dla kolonizacji stworzyć cały kontynent zupełnie pozbawiony roślinności, zwierzyny itp., zaszczepienie tu czegokolwiek to jak kolonizacja Marsa. Dotąd sobie tłumaczyłem to w ten sposób, że to nie jest "stwarzanie" Wysp i życia, ale "uwalnianie ich potencjału". Przez to mam na myśli, że jak podróżujesz przez Tęczomorze to możesz się natknąć na taką Wyspę, ale na wpółprzezroczystą, albo jakby ukształtowaną z czegoś wyglądającego jak mgławica i nie tyle ją stwarzasz, co stabilizujesz. I w takiej protomaterii już jest zapisane co tam może być, gdzie będą góry, gdzie morza, gdzie złoża, jakie zwierzęta i Ty tylko sprawiasz, że to staje się realne, materialne - chociaż osoby bardziej uzdolnione mogą nieco nagiąć to do własnej woli, ale tylko nieco. Dlatego nie, sądze, że nie możesz stworzyć "po prostu ropy, albo kobiety androida", jeśli protomateria nie zawierała takiego potencjału wcześniej.
Plus, jak tak to opisałeś, to zaczynam widzieć w tych Gifted coraz mniej magów, a coraz więcej półbogów/bogów. I faktycznie ubranie tego w religię nabiera więcej sensu.
No właśnie to mi pasuje, z tym że ofkors mimo półboskiej/boskiej mocy, ogólnie to nie są jacyś uber-badass i powiedzmy w walce na noże mają takie same szanse jak dowolny inny ziutek.
Co do piramidy lifeforce - wydaje mi się trochę ryzykowne, że z jednej strony ludziom się mówi, że warto i to szlachetne, a z drugiej uniewinnia przestępców, jeśli dadzą się wyssać. Ludzie sobie pomyślą - skoro mam się dać wyssać dla idei, to może najpierw nagrzeszę, trafię do więzienia i potem się dam wyssać, żeby mnie zwolnili?
Słuszna uwaga, ale tu akurat można na kilka sposobów wybrnąc:
a) że tylko niektóre kraje dają taki wybór więźniom, inne mogą wręcz zakazywać im dzielenia się lifeforcem, by nie "skazili" swym plugawym lifeforcem Gifted i dzieła stworzenia.
b) może osoby, które dzielą lifeforce są łagodniej traktowane w wymiarze sprawiedliwości? Religijnie można to uzasadnić, że fakt że biorą udział w tym "sakramencie" pokazuje, że nie są do końca spaczeni, a pragmatycznie - nie chcesz skazać na śmierć lub zamęczyć w kamieniołomie bateryjki lifeforcu.
Swoją drogą widzę tu fajny wątek antropologiczny, w którym jakiś badacz bada inną kulturę i mu wychodzi, że tamta kultura zupełnie inaczej traktuje wysysanie, negatywnie, jako karę, i wręcz poluje na jeńców, aby ich wysysać, podczas gdy oni traktują to jako religijny sakrament i dają się ssać dobrowolnie - i daje mu to do myślenia, podważa jego religijność i skłania do dalszego, coraz bardziej heretyckiego i rebelianckiego drążenia.
A ten wątek BARDZO mi się podoba. Geniusz!
A tak serio - nie wiem, jeśli to bolesne, to będzie trzeba dużo bardziej pogłębić kulturę męczeństwa i prymatu religijnego, żeby ludzie dawali sobie to robić. I średnio mi się widzi robienie tego ot tak, nagle, zdalnie, w razie potrzeby. Że ludzie sobie żyją normalnie i nagle się kładą w spazmach na podłogę, bo ktoś sto lat świetlnych dalej zaczął z nich czerpać.
Agreed.
Ale co ja poradzę, że uwielbiam dręczyć.
Myślę, że wolałbym, aby ludzie szli do jakiejś świątyni się podłączać. Dostawaliby cynk od jakiegoś muezina, że jest wezwanie do sakramentu, potrzeba 100 chętnych i szliby do kościoła, a tam podpinano by do nich jakieś kable i wtedy rozpoczynano ssanie. Wydaje mi się to dla ludzi łatwiejsze do zaakceptowania, a dla czytelnika też łatwiejsze do racjonalnego wyjaśnienia i jakieś takie bogatsze, plastyczniejsze, uchwytne, bardziej oddziałujące na wyobraźnię.
Drugi motyw, który mi się MEGA podoba. Dzięki, Bub! Jedynie trzeba to jakoś logistycznie dogadać, skoro nie ma bezpośredniej komunikacji między Wyspami a statkami na Tęczomorzu. Ale tu już można powiedzieć, że sam akt czerpania jest komunikacją - kapłan czuje, że Gifted z niego czerpie, to zwołuje związanych ze sobą wiernych w przybytku i czerpie od nich, przekazując lifeforce dalej.
Dokładnie. Jak na taki kluczowy dla całej fabuły punkt, brakuje mi tu polotu. Wiadomo, że pociąg do Władzy... ale może byłoby atrakcyjniej, jakby one pragnęły tej władzy z jakiegoś konkretnego powodu, aby za jej pomocą zniszczyć świat, bo uwierzyły w jakąś przepowiednię, albo ktoś im sprzedał magiczny Pierścień, który wiąże i opętuje :P Nie wiem. Zwykła żądza władzy jest taka dość miałka w tej skali. Podwyższyłbym stawkę. Jeśli Cesarzowe przejmą tę władzę, to niech się wydarzy coś naprawdę straszliwego.

I tu teraz:
To nie musi być coś tak banalnego jak przepowiednia raz na 10000 lat xD Po prostu te przykłady przychodzą jako pierwsze do głowy, ale chodzi mi ogólnie o ideę. O zrobienie tej stawki bardziej namacalną, wyobrażalną, znaczącą dla tamtych ludzi. Może być nadal dużo niższa niż destrukcja Wszechświata, ale niech jest taka naprawdę dla nich nie do zaakceptowania. Bo teraz to można powiedzieć - w sumie dobra, w imię spokoju, niech sobie Cesarzowe porządzą, jakoś to będzie.
Nie ma tych przekroczonych Drzwi, że już za późno na odwrót, że już trzeba koniecznie czemuś zapobiec.
Słuszne uwagi. Nie mam jeszcze pomysłu na taką stawkę (a zniszczenia wszechświata nie chcę), ale będę myślał. Słusznie prawisz.
Koncepcja nr 3 wydaje mi się spoko, że Cesarzowe uciekły - tylko wtedy czemu bawić się w jakieś podchody w innych rasach, zamiast po prostu gonić je do upadłego? Ewentualnie odwrócić ten moty więzienia - że to nie mrówki wtrąciły je do więzienia, ale to Cesarzowe same się zabunkrowały, aby uniknąć śmierci. Stworzyły jakiś uber niezniszczalny kokon i mrówki nie umieją ich stamtąd wydostać, ale pilnują tego kokonu jak oka w głowie, gotowe zabić Cesarzowe, jak tylko stamtąd wyściubią nosa.
To też mi się podoba. Muszę przemyślać, ale dobry pomysł.
Jak Robale żyły (wtedy) z ludźmi? Jakie były ich relacje? Bo ja myślałem, że oni sobie się przenikają i mają wstęp do ludzkich miast itp. Może błędnie? Czy robale budzą odrazę, są traktowane jak potwory? Znaczy, współcześnie to wiem, że slumsy i niewolnictwo, ale wtedy? A przy pierwszym kontakcie? Na jakich poziomach zaawansowania była ich kultura i technologia względem ludzkiej? Kto dla kogo stanowił zagrożenia, a kto w kim budził strach i niechęć?

Nie myślałem o żadnych cudach w stylu mind control, raczej o takich zwyczajnych akcjach dywersyjnych, w stylu: Robal pogadał z człowiekiem, zapłacił mu, aby ten wszedł w struktury religijne i został informatorem/sabotażystą. To nieosiągalne? Jak w ogóle z językiem, komunikacją? Porozumieniem się? Skoro mają inną psychologię, to może warto i o to zapytać?
Wiesz, tu miałem na myśli raczej coś takiego, że Robale byli pierwszą rasą, którą ludzie napotkali (tak to to jedynie pozostałości innych) i na pewno nie zaczęli od razu mieszać się, odwiedzać w miastach. Bardziej na jakiejś wyspie założyli jakiś teren neutralny, miejsce na spotkania i mediacje, ale powiedziałbym, że nie trwało długo od pierwszego kontaktu, gdy wybuchła wojna, więc za wiele nie było czasu na infiltrację i subtelne metody. Współcześnie to za to dość możliwe (jeśli pominąć, to że Robale są zniewolone itp., ale to tylko utrudnia pewne działania, nie uniemożliwia).
Wyjaśnienie o wybuchu wojny kupuję. Wiadomo, zapalników może być wiele. Ale tutaj było to wyraźnym elementem planu Cesarzowych - one te zapalniki też zaplanowały? Plus:
Nie wiem jeszcze. Sądzę, że na pewno miały tu wpływ, ale nie sądzę, że wszystko było ich zasługą. Nie chcę żadnej rasy "uwolnić od odpowiedzialności", że była tylko manipulowana. Owszem, Cesarzowe tutaj na pewno mąciły, ale też ludzie/Robale podjęli takie a nie inne decyzje i wszystko poszło w diabły. Czasem shit happens.
Teraz jeśli chodzi o tę wojnę, lobotomię Królowych i ogólnie przybycie z innego wymiaru - uważam, że odleciałeś za daleko i taka incepcja tu będzie zdecydowanie tworzyć więcej syfu niż sprzątać.
Słuszna uwaga.
To może z innej strony, napiszę do czego chcę doprowadzić, a Ty zasugeruj, jak mogło do tego dojść.
1) Chcę by Królowe były bezmózgie - tu mi obojętne, czy Królowe zginęły po wydaniu pokolenia Matek, czy Matki to Królowe poddane lobotomii. Chcę by Trutnie musiały się odnaleźć w roli przywódców społeczeństwa Robali, jednocześnie starając się pogodzić tę rolę z rolą pilnujących roju dla ludzkich władców.
2) Chcę by śmierć/lobotomia Królowych odcięła rój od hivemind, ale chcę by hivemind dalej istniał. Bez Królowych nikt nie daje loginów i haseł do tego internetu. Chcę eksplorować przekazywanie wiedzy, próbę zachowania kultury bez dostępu do hivemind, chcę konflikt między tymi najstarszymi z Trutniów (ogólnie Trutnie nie będę długowieczne, myślę że 40-50 lat max, może nawet 20), które pamiętają hivemind a młodym pokoleniem, które może nie w pełni chce jego powrotu, bojąc się utraty indywidualności.
3) Chcę ludzkich nadzorców tworzących taki mini-hivemind do kontrolowania Robali. Dzięki temu a) hivemind się będzie przynajmniej niektórym kojarzył z czymś zły, narzędziem niewoli, b) u innych Robali będzie love-hate relationship z ich niewolą, nienawidzą jej, ale przynajmniej kontrolowani przez ludzi zaznają jakiejśtam namiastki dawnego hivemind.
4) Chcę eksplorować koncepcję komunikacji przy użyciu głosu, pisma w społeczności, która używała wcześniej wyłącznie telepatii.
5) Chcę Herolda, który (póki co) wydaje się jedyną opcją na pełne przywrócenie hivemind, ale żąda w zamian dołączenia do szykowanej przez niego rebelii.
6) Ostatecznie, chcę zakończenia w którym Herold i PHN giną, ale Robale odzyskują wolność, a Herold zostawia rojowi sklonowane, niezlobotomizowane Królowe.

Dobra, na razie tyle, oraz parę innych pytań:
1) Czy o mapowanie plotu też mogę do Ciebie/Was uderzać?
2) Jak sądzicie, jakie są relacje między klonami w Domach? Wiadomo, oryginalni Gifted, którzy zostali sklonowani mieli różne osobowości i charaktery i każdy podchodzi do tego inaczej, plus do tego dochodzi indoktrynacja, że klony są od dziecka uczone, że a) są special, b) że są braćmi/siostrami, c) lojalność wobec Domu i siebie przede wszystkim. Ale i tak zapytuję: jak byście Wy podchodzili do innych klonów ze swojej linii? Czyli np. do drugiego Bubeusza?
3) Bub, to akurat pytanie idealne chyba dla Ciebie - jak widziałbyś religię tego świata? Mógłbyś mi pomóc ją stworzyć?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
O? Jaką? :)
Kojarzysz Netstorm? Od razu ta gra mi przyszła na myśl. W filmiku co prawda gościu osadza ją w szerszym kontekście i się spuszcza nad tym, jak bardzo gra wyprzedzała swoje czasy pod kątem komunikacji online i multiplayera i bla bla bla, ale omawia też zasady jej działania i pokazuje trochę jej zawartości. Zwróć uwagę na budynki, przerywniki filmowe, klimat, technologie, osobę kapłana - Gifted. Btw, jak nie grałeś, to polecam :) Ale singla, bo w multi Cię zjedzą. Ja nie lubię gier, gdzie musisz na szybkość, bo każda sekunda opóźnienia lub nieuwagi równa się porażce. Natomiast miałem mega dużo przyjemności grając w singla. Z czasem jednak, jak się rozbudowujesz i coraz więcej jest do ogarniania, coraz bardziej atakują z każdej strony, gra robi się wymagająca, ma tendencję do zżerania dużej ilości zasobów mózgu. Anyway - polecam, bo to faktycznie, tak jak mówi gościu w filmie, bardzo unikalna perełka na rynku.
to nie jest "stwarzanie" Wysp i życia, ale "uwalnianie ich potencjału". Przez to mam na myśli, że jak podróżujesz przez Tęczomorze to możesz się natknąć na taką Wyspę, ale na wpółprzezroczystą, albo jakby ukształtowaną z czegoś wyglądającego jak mgławica i nie tyle ją stwarzasz, co stabilizujesz.
Szczerze to ciągle średnie. I rodzi dużo dalszych pytań, skąd się biorą takie półprzezroczyste wyspy w takim razie? I działa też trochę na niekorzyść postrzegania Gifted - stają się nie boskimi twórcami o potencjale, o jakim wszyscy mogą marzyć, ale tylko rzemieślniczymi przetwórcami czegoś półprzezroczystego na coś nieprzezroczystego :P W praktyce nadal super, ale brzmi i odbiera się to zupełnie inaczej już.

Zastanowiłbym się, czy to tworzenie jest naprawdę tak potrzebne. Skoro sama podróż przez Tęczomorze jest taka trudna i wymagająca, to może dać Gifted nieco inny Gift? Znaczy, chodzi mi o to, żeby te inne Wyspy po prostu były, normalnie, fizycznie, ale największym wyzwaniem zrobić dotarcie do nich. I Gift polega na jakimś tam podpięciu się pod prądy Tęczomorza, kontroli tej dzikiej pogody, otwieraniu jakichś tuneli przestrzennych, nawigowaniu w tym, a także przekształcaniu i naginaniu, ale materii już istniejącej.

Tak by to chyba miało najwięcej sensu dla mnie, choć pewnie burzy Ci jakieś sceny.
1) Chcę by Królowe były bezmózgie - tu mi obojętne, czy Królowe zginęły po wydaniu pokolenia Matek, czy Matki to Królowe poddane lobotomii. Chcę by Trutnie musiały się odnaleźć w roli przywódców społeczeństwa Robali, jednocześnie starając się pogodzić tę rolę z rolą pilnujących roju dla ludzkich władców.
Najbardziej sensowne w takim razie wydaje mi się odmóżdżenie ich jako jakaś naturalna, niewymuszona konsekwencja. Że zrobili genetyczny eksperyment, aby je jeszcze bardziej wzmocnić, a się okazało że odmózdżyli. Ewentualnie od samego początku było tak ustalone - ok, robimy hivemind, ale rozumiemy, że osoby, które będą go podtrzymywać, zużyją na to wszystkie zasoby swojego mózgu i staną się warzywami - i godzimy się na to. Ewentualnie taki koszt, który rozwija się stopniowo z czasem. Królowe przez to, że były poddane takim silnym mentalnym obciążeniom, z czasem siłą rzeczy zaczęły się w tym zatracać, aż do kompletnego odmóżdżenia.

Ale na pewno nie zgoda na takie coś w wyniku jakiegoś paktu.
2) Chcę by śmierć/lobotomia Królowych odcięła rój od hivemind, ale chcę by hivemind dalej istniał. Bez Królowych nikt nie daje loginów i haseł do tego internetu.
Też myślę, że to może być załatwione tym naturalnym procesem. Że z czasem Królowe, które miały hasła do internetu, odmówiły posłuszeństwa niczym zbuntowana AI, bo ich mózgi tak się już wplotły w sieć, że przestały być zdolne do normalnego funkcjonowania. Może to być też wynikiem nieustannego poszerzania się roju? Na początku, jak decydowali się na tę ideę, wiedzieli, że mają silne serwery, które udźwigną ten pomysł. Z czasem jednak robali przybywało i przybywało i obciążenie było coraz większe i Królowe nie dawały rady, aż przekroczyły ten punkt krytyczny, że już nawet nie były zdolne prosić o pomoc.
3) Chcę ludzkich nadzorców tworzących taki mini-hivemind do kontrolowania Robali.
No i tutaj wchodzą ludzie cali na biało i oferują Robalom pomoc, bo się okazuje, że umysły/technologia ludzi ma na to jakiś patent. Zapłatą za ratunek jest ofc jakaś forma utraty niezależności, niewolnictwo i tak dalej, co szybko generuje napięcia, ruchy wyzwoleńcze i wkrótce te Twoje wojny stają się bardzo naturalną, uzasadnioną konsekwencją.
4) Chcę eksplorować koncepcję komunikacji przy użyciu głosu, pisma w społeczności, która używała wcześniej wyłącznie telepatii.
Myślę, że Robale, które zobaczyły szansę w ludziach na rozwiązanie ich, jakby nie patrzeć, ogromnego problemu, siłą rzeczy zyskały ogromną motywację do nauki ludzkiego sposobu porozumiewania się.
5) Chcę Herolda, który (póki co) wydaje się jedyną opcją na pełne przywrócenie hivemind
Może to być ktoś, kto knuje jak tu wykraść ludziom tę moc i adaptować ją tak, aby ludzie stali się zbędni w całym procesie.
6) Ostatecznie, chcę zakończenia w którym Herold i PHN giną, ale Robale odzyskują wolność, a Herold zostawia rojowi sklonowane, niezlobotomizowane Królowe.
Może chodzić o podłączenie do mózgów Królowych jakiejś zewnętrznej, sztucznej kory mózgowej? Dodatkowej mocy obliczeniowej? xD Kości pamięci? Które ludzie mają?
1) Czy o mapowanie plotu też mogę do Ciebie/Was uderzać?
Co to znaczy mapowanie plotu? xP
jak byście Wy podchodzili do innych klonów ze swojej linii? Czyli np. do drugiego Bubeusza?
No idea. Pewnie czułbym się wciul dziwnie i nieswojo i raczej wolał nigdy tej drugiej osoby nie spotykać i nie mieć z nią nic wspólnego, jednocześnie paradoksalnie rozwijając jakiś niezdrowy syndrom stalkera, ciągle myśląc, co ten drugi robi, jak się zachowuje i czy jego działania nie będą mieć wpływu na moje życie. A z czasem może nawet jakieś choroby psychiczne, manie, chęć zabicia tego drugiego?
jak widziałbyś religię tego świata? Mógłbyś mi pomóc ją stworzyć?
Chyba potrzebowałbym bardziej precyzyjne pytania. Świata, czyli kogo? Czyją religię? Religia zawsze funkcjonuje wespół z kulturą, społecznością. Wyjdźmy więc od wyznawców, ich kultury, zasad moralnych, stylu życia, świeckich zwyczajów i tak dalej, które potem będziemy mogli rytualizować.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość