Sen - Ci co upadli pod górą Ebot

Eine kleine Session von Herr Heinreich!
Awatar użytkownika
Denadareth
Diana słuchała Toriel uważnie... dopóki ta nie zaczęła opisywać "potwora", którego spotkała.
- Tak! To ona! - Diana krzyknęła na cały głos. - To nie potwór, to moja kotka! Wszystko z nią w porządku? Nie jest ranna? Proszę mnie do niej zaprowadzić, muszę ją zobaczyć!
Gdzieś tam z tyłu głowy brzmiał bardzo delikatny dzwonek alarmowy, ostrzegający, że już raz komuś w tych podziemiach zaufała i skończyło się to średnio, ale myśl o Kunie skutecznie uciszała wszelkie uwagi. Nawet - bardzo trafne - pytania Elly puściła mimo uszu, tak jak zignorowała kompletnie srebrzysty błysk wśród liści.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Halom
Chociaż Toriel nie zdradzała wobec trójki złych zamiarów, Dave pozostawał nieufny. Nadmierna ufność dopiero co przysporzyła mu kłopotów, postanowił więc być ostrożny. Był jednak zaniepokojony postawą swoich koleżanek, które zdawały się wyprzeć już z pamięci przygodę ze zdradzieckim kwiatkiem.
- Zaczekajcie - powiedział spokojnie. - Co to jest? - Wskazał palcem przyciągający wzrok błysk wśród liści. - Toriel, zobacz.
Chłopak skupił się na mowie ciała i słowach Toriel, aby przekonać się czy mówi prawdę.

Awatar użytkownika
Heinreich
Toriel cierpliwie oczekiwała na nich u góry schodów koło bramy. Po bliższym przyjrzeniu się pomieszczeniu można było dostrzec coraz to więcej szczegółów. Podłoga w wielu miejscach zdawała się być popękana i z pęknięć wyrastała trawa oraz chwasty. Filary i ściany miały ten sam problem, pokryte jednak mchem w pęknięciach. Dodatkowo nad bramą widać był jakąś tabliczkę z wypisanym nieznanym im językiem. Diana dzięki swojej nienagannej znajomości Języków Obcych dała radę rozpoznać parę słów. Wyglądało to jak nieco przekręcona łacina i w niekompletnej wersji brzmiało to tak:
"The Angel... The One's Who Has Seen The Surface... They will return...."
W między czasie Dave zainteresował się bliżej błyskiem spod liści. Obserwując go wnikliwie nie mógł dostrzec niczego i nikogo co owe światło by produkowało. Zupełnie jakby światełko istniało samoistnie. Dodatkowo młody chłopak czuł coraz to większą potrzebę dotknięcia go. Czuł jakby było to coś słusznego, coś co pozostanie wierne temu czym jest. Miał wrażenie, jakby to światełko budziło w nim coś wewnątrz, blisko serca.
Opiekunka Katakumb wysłuchała waszych odpowiedzi i odpowiedziała ochoczo. Zaczęła od Elly.
- To było do przewidzenia, że któregoś dnia ponownie ktoś upadnie w dół góry. Nie wiem jakie zamiary miał ten Kwiat. Ja jednak, drogie dziecko, pragnę nauczyć was poruszać się po katakumbach, bo w nich właśnie jesteśmy. - Powiedziała sympatycznie, po czym zwróciła się z odpowiedziami do Diany. Obdarowała ją kiwnięciem głowy, na potwierdzenie jej słów. Zarówno na pytanie o zdrowie, że z nią w porządku oraz, że zaprowadzi ich do niej.
Na koniec zwróciła się do Pana Whitestone'a. Pochyliła się nieco by móc lepiej spojrzeć na to co wskazywał rycerz.
- Hmm... widzę tylko liście z czarno-drzewa. To ja je tu przyprowadziłam by ozdobić ścieżkę stąd prosto do mojego domu. Ścieżka jest długa i niebezpieczna, jednak tak długo jak będziecie przy mnie zagwarantuje wam bezpieczeństwo. Jak będziecie gotowi, możemy ruszać, drogie dzieci. - Oznajmiła ciepło po czym skierowała swoje kroki za bramę. Z obserwacji Dave'a nie wyczuł ani fałszu, ani próby oszustwa ze strony Opiekunki. Można było wręcz powiedzieć, że Toriel mówiła do nich z sercem na dłoni.
Ci co gotowi będą podążyć za nią dostrzegą znacznie mniejszy pokój, w którym widać było zamkniętą bramę oraz 5 białych przycisków wystających wyraźnie na podłożu. Prócz tego była tam tabliczka, napisana w podobnym języku co poprzednia. Sufit było położony już nieco niżej i w powietrzu dało się czuć wilgotny zapach oraz cichutki szum zza zamkniętych wrót.
Status:
Elly Lotreyn
Lv. 1
Herb: 4%
Diana Skupoza
Lv. 1
Herb: 5%
Dave Whitestone
Lv. 1
Herb: 4%

Awatar użytkownika
Dahlien
Elly była jednocześnie nieco przytłoczona, zauroczona nowym miejscem, przestraszona i podekscytowana. Istny kalejdoskop emocji! Rozglądała się dookoła z zaciekawieniem. Powoli przekonywała również samą siebie, że chyba jednak mogli zaufać nowopoznanej. W jej sposobie bycia, tonie głosu i ogólnie wszystkim co robiła dziewczynka nie wyczuwała złowrogich zamiarów.
- Pani Toriel, czy żyją tutaj inni jak Pani? Proszę mi też wybaczyć, jeśli moje pytanie będzie nieuprzejme, jednak nigdy nie spotkaliśmy istoty podobnej do Pani. Kim Pani jest? Potrafi Pani rzucać kulami ognia w przeciwników. To magia, prawda? Czy każdy tutaj jest w stanie jej używać? Czy można się tego nauczyć?
Może to dużo pytań jak na początek, jednak jeśli wyłaby w stanie opanować jakieś zaklęcie... zawsze kiedy zasypiała wyobrażała sobie, że potrafi czarować. Umiejętność ich przodków była poza zasięgiem dzieci, lecz może gdzieś tam głęboko w Elly tkwił potencjał do zostania wróżką? Albo chociaż czarodziejką?
Kiedy poszli już nieco dalej dostrzegła dziwne znaki na ziemi. Zainteresowana podeszła bliżej zastanawiając się, czy skojarzą jej się z jakimś stylem architektury, który poznawali na geografii? Po pierwszej komnacie, w jakiej się tutaj znaleźli miała wrażenie, że podziemia góry zdawały się być mieszanką dotychczasowych styli z różnych stron świata.

Awatar użytkownika
Denadareth
Serce Diany rwało się, żeby zobaczyć się z Kuną, ale fakt, że Toriel zapewniła ją, że z kotką było wszystko w porządku, uspokoił ją nieco i pozwolił się skupić na innych rzeczach.
- Co znaczą te słowa? - zapytała, chwytając swój szkicownik i przepisując je. - O! I to jest coś w podobnym języku! - z tymi słowami pognała przeczytać tabliczkę w pobliżu bramy.
Zaraz podchwyciła słowa Elly.
- Tak! Magia! Jak w RPG, tylko że prawdziwa! - zawołała, po czym zakryła dłonią usta, słysząc jakie bzdury gada. - Albo jak nasi Przodkowie mieli!
Nagle jednak zastygła w bezruchu, po czym powoli spojrzała na Toriel.
- Powiedziała pani... katakumby? Ktoś jest tu pochowany? - przeszedł ją dreszcz.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Halom
Dave opanował chęć zbadania źródła błysku między liśćmi. Wyczuł w Toriel szczerość, a skoro ona niczego nie dostrzegła to znaczyło, że albo chłopak ma przywidzenia, albo widzi coś ponadnaturalnego. Tym bardziej wolał tego nie dotykać. Spojrzał w tamtą stronę ostatni raz, po czym odwrócił się i ruszył za Toriel. Przeszedł do kolejnego pomieszczenia i dostrzegł wielkie wrota. Stanął w bezpiecznej odległości od nich, po czym zwrócił się do ich przewodniczki:
- Co jest za tymi wrotami? Słyszę coś jakby szum wody. Podziemna rzeka? - Zastanowił się. - Do czego służą te przyciski? - Zapytał.

Awatar użytkownika
Heinreich
Toriel zamrugała kilka razy przytłoczona ilością pytań od Elly. Z zakłopotanie próbowała ukryć za uśmiechem, którym cały czas obdarzała dzieci.
- W podziemiach żyje wiele różnych Potworów, takich jak ja. Z pewnością uda wam się dostrzec paru z nich po drodze. Jeśli chodzi o pozostałe pytania to dowiesz się o nich gdy przyjdzie czas, w końcu oprowadzając was po katakumbach wyjaśnię jak należy się w nich poruszać. I jak już mówiłam wcześniej jestem Toriel, Dozorczyni Ruin. - Odpowiedziała Elly na tyle sympatycznie jak tylko potrafiła. Wyglądało na to, że nie miała jak teraz udzielić właściwej odpowiedzi i liczyła, że dziewczynka to zrozumie.
Następnie zwróciła się do Diany. Słysząc jej pytanie uśmiech jej odrobinę opadł i sama spojrzała na swoją szatę, a właściwie to symbol, który się na niej znajdował.
- To stara przepowiednia Potworów. Jeśli będziesz chciała to mogę Ci dać książkę, która o niej opowiada. Mogę także podszkolić cię w naszym języku. Chętnie pomogę z obydwoma, gdy tylko dotrzemy do domu. - Powiedziała do niej, a widząc jej nagle przerażenie związane z nazwą lokalizacji, Toriel pozwoliła sobie pochylić się nad Rycerzem Nieustępliwości i poprawić jej okulary na nosie. Obdarzyła ją też ciepłym uśmiechem na pocieszenie.
Ostatnie pytania miał do niej Dave. Ze wszystkich zebranych dzieci Toriel spoglądała na niego z nieco mniejszą czułością niż do dziewczynek, jednak mogło to być spowodowane kobiecą wrażliwością jego towarzyszek. Wobec Rycerza Uczciwości, Opiekunka Ruin starała się najwyraźniej być nieco bardziej poważna, choć nadal czuć było, że traktowała go jak dziecko.
- Słuszne spostrzeżenie. Za tymi wrotami znajduje się przejście dalej do Ruin, gdzie zaczyna przepływać podziemna rzeka. Zaś przyciski są jednymi z wielu starożytnych zagadek, które trzeba rozwiązywać podczas naszej wędrówki by przejść z pomieszczenia do pomieszczenia. Jednak nie obawiajcie się drogie dzieci, wszystko wam pokaże i pomogę wam operować w waszym nowym domu. - To powiedziawszy wskazała na tabliczkę na ścianie. Diana mogła wysnuć z niej kontekst, że "ścieżką jest lewa strona", jednak ciężko było zrozumieć co to mogłoby oznaczać. Nie pozostali jednak zbyt długo w niewiedzy, gdyż Toriel postanowiła pokazać im rozwiązanie. Stanęła po kolei na dwóch z nich, które znajdowały się bliżej lewej strony pomieszczenia(z perspektywy osoby, która tak jak oni, weszła do pokoju), co otworzyło na oścież bramę.
Nowe pomieszczenie było już znacznie większym korytarzem, który po prawej stronie miał ciągnącą się, niewielką rzekę. Woda zdawała się wydobywać ze sporej szczeliny w ścianie i spływać wodospadem wzdłuż korytarza. Idąc dalej można było dostrzec coraz to więcej mniejszych szczelin, z których także płynęła woda. Rzeka przecinała korytarz w połowie drogi, gdzie znajdował się kamienny most. Za mostem widać było przyczepione do ściany liczne dźwignie(8 w sumie), gdzie 3 z nich były oznaczone strzałkami namalowanymi na ścianie. Na samym końcu pokoju była kolejna, identyczna brama.
Toriel poprowadziła wszystkich na koniec korytarza stając w pobliżu dźwigni.
- W tym pomieszczeniu należy przesunąć odpowiednie dźwignie w krótkim czasie. Pozwoliłam sobie na zaznaczenie, które dźwignie są właściwe, dlatego nie krępujcie się i śmiało je przesuńcie, byśmy mogli przejść dalej. - Rzekła niczym przewodniczka po muzeum, obserwując wyczekująco na wyczyny dzieci.
Elly w międzyczasie obserwowała bliżej budowę ruin. W wielu miejscach zniszczone, popękane i rosnącym zewsząd mchem lub chwastami, miejsce to zdawało się przypominać architekturę Rzymską. Była ona na swój sposób mocno pozmieniana, głównie przez liczne cegłówki, tworzące ściany korytarzy co sugerowało wpływ znacznie nowocześniejszych metod budownictwa. Na dodatek dostrzegła, że większość zabudowań było pokryte cieniutką, schodzącą warstwą fioletowej farby, jeśli to była farba.
Diana przepisała słowa z tablicy i pozwoliła sobie spisać jeszcze znaki z tabliczki z zagadką. Jej ołówek sunął po kartce jak oparzony, ryzykując w każdej chwili nagłym złamaniem rysika. Dziewczyna zauważyła, że w nowym pomieszczeniu w pobliżu wodospadu z pęknięcia, była zamazana, kolejna tabliczka. Jednak dało się z niej wyczytać jedynie: "...Ci bez strachu i też głupcy, idą środ...."
Dave natomiast dostrzegł podobieństwo pomiędzy symbolami na wrotach, na pierwszej bramie, która była zniszczona oraz na szacie Toriel. Wszystkie z nich miały na sobie podobny...poprawka identyczny przedstawiający symbol. Przypominał mu on nieco wróżkę lub inną skrzydlatą istotę.
Obrazek
Gdy tylko dotarł za most i dostrzegł bliżej dźwignie, zauważył między nimi pewną niezgodność. Ich mechanizm był czymś prostym dla tak wprawionego technicznie umysłu Whitestone'a. Dwie dźwignie zdawały się być do niczego nie podłączone być może jedynie do pozostałych, kolejne trzy zaś zostały najwyraźniej odcięte od większego mechanizmu. Spowodowało to, że tylko trzy oznaczone przez Toriel dźwignie były sprawne i wyglądało na to, że tylko te potrafią otworzyć wrota jeśli przesunięte zostaną wspólnie w przeciągu 3 sekund.
Status:
Elly Lotreyn
Lv. 1
Herb: 5%
Diana Skupoza
Lv. 1
Herb: 6%
Dave Whitestone
Lv. 1
Herb: 5%

Awatar użytkownika
Halom
Dave przyjrzał się przyciskom, którymi Toriel otworzyła wrota. Zainteresowała go zasada działania tego mechanizmu, próbował go zrozumieć. Gdy zaś dostrzegł emblemat na szacie Dozorczyni Ruin, z dumą uniósł do góry głowę. Czuł, że zniszczony symbol na wrotach w pierwszej pieczarze może być ważną wskazówką i jego przeczucie się sprawdziło. Nie mitrężąc, podszedł do dźwigni i przesunął je energicznie w odpowiednie pozycje, bacząc, by zmieścić się w przedziale trzech sekund. Odsunął się, by przekonać się co się stanie.

Awatar użytkownika
Dahlien
Elly miała bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony Pani Toriel nie chciała ich skrzywdzić i nie miała złych intencji, ale również nie mówiła im wszystkiego, czego chcieli od niej usłyszeć. Czy mimo wszystko naprawdę była im życzliwa? Równie dobrze mogła wabić ich w pułapkę, zachęcać do odwiedzenia miejsca rzekomego pobytu Kuny. Ufność dziewczynki została mocno nadszarpnięta.
- Rozumiem, ale nadal mamy bardzo mało informacji o Pani i o tym miejscu. Wiem, że nie można wszystkiego wyjaśnić razu, ale... - przerwała wyraźnie zmieszana ugniatając rąbek koszulki w rękach. - Po tym jak nas wcześniej tak oszukano ciężko mi zaufać komuś nieznajomemu. Szczególnie, że tutaj wszystko jest inne niż to co znam.
Nie chciała kłamać. Nie lubiła tego robić. Miała nadzieję, że Toriel nieco zrozumie, dlaczego tak dużo jej o wszystko pytają. Nie chcieli znów zostać skrzywdzeni.
W nowym pomieszczeniu z zainteresowaniem przysłuchiwała się z kolei wyjaśnieniom Dozorczyni jak znajdować wskazówki do rozwiązania zagadek. W ogóle kto to wymyślił, żeby na każdym kroku trzeba było rozwiązywać łamigłówki?! Czy były to jakieś mechanizmy utrudniające wejście tutaj, czy wyjście blokujące drogę zamieszkującym tu potworom? Skoro Toriel była jednak w stanie je rozwiązać, to raczej marnie się sprawdzały jako potencjalny środek zaradczy przed zalaniem świata przez mieszkańców katakumb.
- Hmmm... nauczenie się rozumienia tych napisów dookoła na pewno nam pomoże. Ty Diana masz najlepszą głowę do nowych języków. Jeśli trafimy na przeszkody, których Pani Toriel wcześniej nie rozpracowała to bez tego będziemy mieć duży problem. - Przyjrzała się przez ramię jak koleżanka przepisuje znaki do notatnika, po czym poszła do miejsca z mostkiem.
Kiedy Dave sam poszedł do przodu by uruchomić dźwignie ona podeszła nad brzeg rzeczki chcąc sprawdzić stan wody - jej czystość, temperaturę, czy nie pływały tam żadne żyjątka lub rośliny.
- Pani Toriel, czy ta woda nadaje się do picia? Skoro przepływa przez skały powinna być dobrze zmineralizowana. To tak jakby to było podziemne źródło czy rzeka, która się gdzieś w kamieniach musiała rozdzielić i tutaj znów zbiegała w jedno. - Myślała na głos zastanawiając się, czy skoro to magiczne miejsce to i woda miałaby jakieś inne właściwości niż na powierzchni?

Awatar użytkownika
Denadareth
- Jak z głupotą to nie wiem - rzuciła Diana, pilnie notując, rysując, szkicując, przerysowując i przepisując, a następnie dzieląc się z towarzyszami tym, co udało jej się rozszyfrować - ale odważna na pewno nie jestem, więc powstrzymałabym się od pójścia środkiem.
Jednak coś co powiedziała Toriel, całkowicie skupiło uwagę dziewczyny, sprawiając, że na chwilę zapomniała o łamigłówkach a nawet o Kunie!
- Nasz nowy... dom? - zapytała. - To musi być jakaś pomyłka. To znaczy jesteśmy tu, bo mamy misję i w ogóle, ale nie planowałam tu zamieszkać.
Zdawała sobie sprawę, że jej głos zaczął się łamać, jak pomyślała o pozostaniu w tej strasznej - chociaż i pięknej! - górze... na zawsze.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Heinreich
Dave aktywował odpowiednie dźwignie, obserwując jak mechanizm deaktywuje zaczepy na bramie otwierając ją na oścież. Za Bramą widać było długi korytarz prowadzący do pomieszczenia z jeszcze większą ilością wody. Toriel zaklaskała dumnie w ramach pochwały dla Dave'a i już chciała zabierać się do następnego pomieszczenia jednak wpierw musiała po raz kolejny odpowiedzieć na pytania. Ciężko było powiedzieć czy ich nawał ją irytował lub w jakiś sposób męczył. Na pewno nie okazywała tego po sobie w żaden sposób, co więcej, zdawała się za każdym razem odzywać się do nich z chęciami i sympatią.
- Rozumiem twoje zmartwienia. Wiem, że podziemia muszą wydawać się teraz strasznym miejscem jednak zobaczysz, że wszystko się ułoży. Mogę zapewnić Ci, że przy mnie nic wam się nie stanie! A jeśli chodzi o wodę to jest ona jak najbardziej pitna zarówno dla Ludzi jak i Potworów. Pochodzi z podziemnego źródła tworząc wiele strumieni takich jak ta by ostatecznie uformować rzekę. - Powiedziała uprzejmie do Elly, po czym zwróciła się do Diany. Kucnęła do niej tak by jej oczy były na poziomie dziewczynki.
- Proszę nie niepokój się. To miejsce jest moim domem, a skoro nie możecie wyjść stąd tą samą drogą co się dostaliście, pragnę powiedzieć, że jeśli tylko zechcecie możecie czuć się jak u siebie! Oczywiście tu w korytarzach nie jest zbyt przyjemnie, dlatego też zaprowadzę was do mojego budynku, który jest moim domem...domem.
Gdy tylko odpowiedziała na wszystkie pytanie kiwnęła głową z aprobatą i zaczęła iść do kolejnego pomieszczenia.
Korytarz był pełen mchu i niewielkich kałuż. Ściany miały wyryte na sobie rozmazane, dość nieczytelne symbole zniszczone od wilgoci. W niektórych miejscach ściany wyglądały jakby miały się rozlecieć, ale jako tako utrzymywały się w pionie. Liczne cegły i kamienie leżały koło zniszczeń. Słychać było za nimi cichutki szum pluskającej wody. Toriel szła śmiało przed siebie omijając jedynie te największe kałuże, które wyglądały jakby mogły sięgać do pasa dla naszych Rycerzy.
Następne pomieszczenie było znacznie mniejsze, posiadające po obu bokach wartkie strumienie rzeczek, które spływały do kolejnych wyryw w ścianie. Zupełnie jakby ta woda poruszała się po jakiś podziemnych akweduktach lub innego rodzaju systemu wody nośnej. Na środku pomieszczenia była kwadratowa płyta od długości boku 40 metrów. Była ona podzielona powierzchniowo na 20 mniejszych kwadratów z którego wyrobione były liczne dziury. Wyglądało to ewidentnie na jakąś przeszkodę z kolcami, a nie było innej możliwości przejść niż środkiem.
Toriel stanęła na uboczy i spoglądała na całe pomieszczenie z delikatnie widocznym niepokojem. W
- Część kafelek jest bezpieczna tworząc wspólnie ścieżkę, a część jest kolczastą pułapką. Pozwolę wam samemu rozwiązać jak przejść na drugą stronę, jednak jeśli boicie się lub uznacie, że to niebezpieczne to chętnie poprowadzę was za rękę na drugą stronę. Nie macie powodu do obaw.
Status:
Elly Lotreyn
Lv. 1
Herb: 6%
Diana Skupoza
Lv. 1
Herb: 7%
Dave Whitestone
Lv. 1
Herb: 6%

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Od tego posta możecie pisać bez czekania na mój odpis, dopóki nie będę potrzebny. Możecie rozmawiać śmiało ze sobą, ja pojawię się jak będę potrzebny.

Awatar użytkownika
Dahlien
Widząc jak jej koleżanka zaczęła się denerwować Elly podeszła do niej i chwyciła za rękę. Nie chciała po sobie dać poznać, lecz również zaczęła martwić się tą kwestią. Zamiast jednak rozpatrywać konieczność pozostania tutaj, ona wolała nie tracić nadziei.
- Skoro nie jesteśmy w żaden sposób wspiąć się na powierzchnię tak jak tu spadliśmy, to musimy iść dalej. Jesteśmy Rycerzami! Potomkami naszych Przodków! Na pewno znajdziemy sposób. Poza tym może dzięki naszym umiejętnością odkryjemy coś, czego nawet Pani Toriel nie wie o tym miejscu? Jesteśmy tutaj razem, więc nie martw się Diano. Najpierw skupmy się na dotarciu do Kuny, a potem wyznaczymy sobie kolejny cel.
Metoda małych kroków była zawsze najlepsza, jeśli droga do osiągnięcia konkretnego efektu była długa i wyboista.
-Dave, dostrzegasz coś może? Ty jesteś najlepszy w te techniczne sprawy. Ewentualnie zawsze możemy coś na nie rzucić i sprawdzić, czy zareagują na nacisk, prawda? Czytałam kiedyś taką książkę o orczej poszukiwaczce przygód, która w ten sposób stworzyła dla siebie bezpieczną ścieżkę. Nam też powinno się udać! - Chciała ich podnieść na duchu i zmotywować, żeby łatwiej szło się dalej.

Awatar użytkownika
Denadareth
Diana pokiwała głową, bardziej po to, by Elly się o nią nie martwiła niż dlatego, że była naprawdę przekonana. To ich przodkowie byli wielcy! Nie oni! Byli tylko dziećmi! No dobrze, młodzieżą i to przygotowywaną do tej roli, ale czy do czegoś takiego można przygotować?
Przytuliła koleżankę by dodać sobie otuchy.
W końcu uspokoiło ją to, co zawsze ją uspokajało!
- Tak, też czytałam tę książkę! - zawołała. - Ta Navina była taka słitaśna! A może to coś jak w Indianie Jonesie?! Wiecie, tym trzecim z Seanem Connerym, jako ojcem Harrisona Forda. Imię Boga zrobi przejście i tak dalej. Dave, widzisz jakieś litery na tych kafelkach?
Veni, rescripsi, discessi

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość