Drzemka - Rytuał Pożegnania

Eine kleine Session von Herr Heinreich!
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 474
Rejestracja: 2022-02-28
Tytuł: Rytuał Pożegnania
Motyw: Świat Iglicy
Limit osób: 3
Opis:
Grupa Czarownic spotyka się na walnym zgromadzeniu by przedyskutować sprawę najwyższej wagi, zwiększenie swojej mocy przed zagrożeniami Iglicy. By ich rodzaj miał przetrwać zostaje podjęta trudna i nieprzyjemna dyskusja. Trzeba przeprowadzić rytuał ofiarny, którego kosztem będzie życie jednej z czarownic. Nim nastąpi świt Sabat stanie się mniejszy o jednego członka...
Obrazek

By dołączyć należy wymyśleć imię i tytuł wiedźmy w którą się będziecie wcielać.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Vellis, Pani Szepczących Cieni

Obrazek
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
Menirwa McGannogoll, Nieprzenikniona


Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Glinda, Wszystkowidząca

Obrazek

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 474
Rejestracja: 2022-02-28
Zamknijcie oczy i....



Była ciemna jesienna noc. Gęste chmury zakrywały niebo, okalając dolinę nieprzeniknionym mrokiem. Nie sposób było dostrzec Ciernisty Lasu, w którym toczył się ciągły cykl przetrwania wśród ofiar i drapieżników. Nie dało się zobaczyć Błędnych Bagien, które to wciągały w swoje czeluści zbłądzonych i zagubionych, podtrzymujący cykl niefortunnych wypadków. Nie można było ujrzeć Morza Brzytw, którego przypływy i odpływy stanowiły stały cykl natury od początku dziejów. Tak samo było z Wioską Abulhart, Zielonymi Wzgórzami oraz Jeziorami Bliźniaczymi. Każdy z tych miejsc miał swoją rutynę, swoje działanie i swój nieodmienny cykl funkcjonując w tym świecie jak jedna, wielka naoliwiona maszyna.
Wśród tych wszystkich miejsc jedno wybijało się ponad wszystkie, przebijając swym porażającym majestatem nawet ogrom oceanu i potęgę gór. Przebijające się ponad chmury i wbita bezlitośnie w ziemię stała Iglica, a sama jej obecność oznaczała zrujnowanie wspomnianej wcześniej "maszyny". Iglica bowiem pochłaniała siłę, moc i magie tego świata, chcąc wysuszyć go na wiór...

Na szczycie Wieczystej Góry jak co roku spotykały się potężne istoty, które w swej mądrości omawiały trudne sprawy swego ludu i planowały co uczynić dla dobra ich rodzaju. Posiadały one ścisłą i bezdyskusyjną hierarchie, która podtrzymywana była od pokoleń dzięki sile tradycji. Każda z nich będąca ogniwem w ściśle prosperującym łańcuchu. Te istoty zostały nazwane przez gawiedź Wiedźmami. Szykowały się do walnego zgromadzenia, by omówić strategie przetrwania w obliczu zagrożenia ze strony Iglicy, która osłabia ich moce z każdym dniem.

Dwadzieścia cztery najmłodsze czarownice, pierworodne córki swoich matek. Młode, piękne i niedoświadczone, stanowiące przyszłość swojego gatunku. Ich zadaniem na tą noc było przyszykowanie wielkiego ogniska, zebranie potrzebnych ziół/zwierząt do obrzędów oraz przygotowanie miejsc dla każdej ze swoich sióstr i tak też uczyniły.

Dwanaście doświadczonych czarownic, które spełniły się po latach praktyki nad sztuką magii. Silne, niezależne i kompetentne, stanowiły podwaliny swojej organizacji. Ich zadaniem było przygotowanie odpowiednich narzędzi do rytuału, zadbanie o bezpieczeństwo i prywatność na zgromadzeniu oraz zadbanie o komfort starszyzny.

Sześć czarownic starszyzny, których wiek i doświadczenie nie miały sobie równych. Tajemnicze, potężne i rozważne, swoją mądrością utrzymywały swój zakon w harmonii oraz ładzie. Ich zadaniem było pilnowanie poczynań młodszych czarownic i rzucenie najważniejszych zaklęć w czasie obrzędów.

Na koniec Triada. Trzy najpotężniejsze wiedźmy jakie widział ten świat. Filar całej ich społeczności. Ich moc nie miała sobie równych, ich słowa były rozkazem absolutnym, ich wiedza przekraczała zrozumienie śmiertelników. Ich zadaniem było utrzymanie przy życiu swych sióstr i kontrolowanie ładu na świecie.

Oddalona od pozostałych sióstr, Triada siedziała na samym wierzchołku góry przy tańczących płomieniach ogniska, które tliło się z wystających korzeni Drzewa Próżnych. Drzewo to, rosnące tylko w tym miejscu, zwodziło na pokuszenie wielu tych którzy pragnęli wydobyć z niego magię, jednak zaślepieni własną chciwością i próżnością zostawali zrzuceni ze skał, niezdolni nic osiągnąć. Drzewo bowiem słuchało się tylko woli Wszystkowidzącej Glindy, oferując jej swoje liście, korę i korzenie pełne uzbieranej magii. Ognisko z jego drewna miało błękitno-pomarańczowy kolor i pokazywał dokładnie to co chciała zobaczyć wiedźma(zdecyduj co widzi).

Pod drzewem siedziała także władczyni cienia, przykryta cienką jak welon warstwą mroku, Vellis słuchała jak cień i noc szepczą jej do ucha wszystko to co działo się na świecie. Zarówno o siostrach szykujących się niżej, o wszystkich poczynaniach w Ciernistym Lesie, o wszelkich sekretach ukrywających się w Wiosce Abulhart, o poszczególnych nieszczęśliwcach pochłoniętych na Bagnach... oraz o Iglicy, pożerającej świat. Cienie mówiły jej też coś jeszcze, coś co chciała usłyszeć od dłuższego czasu(zdecyduj co słyszy).

Ostatnia postać siedziała tuż przy krawędzi urwiska. Krążące wokół niej, niczym czarodziejskie wróżki, niewielkie kulki mocy wibrowały intensywnie w obecności swojej Pani. Pod względem czystej mocy arkanów, najpotężniejsza czarownica zwana Nieprzeniknioną Menirwą była pogrążona w stanie pół-medytacji. Doskonale wiedziała co się dzieje wokół niej, jednocześnie ogarniając swym szóstym zmysłem nieprzeniknione podwaliny świata magii. Czuła każde drżenie, każdą fale z jaką moc przepływała na świecie. Wyczuwała jej zmiany oraz przemiany. Odczuwała też ogromny dysonans, absorpcje niewytłumaczalnej skali, której źródłem był Iglica. Pożera, pochłaniała i rosła od wszystkiego co istnieje, pozbawiając stopniowo świat magii. McGannogoll czuła jednak coś jeszcze. Postać lub przedmiot o ogromnym potencjale, który mógł być związany z przyszłością ich gatunku(zdecyduj co naprawdę postrzega)

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Siedząc pod Drzewem Próżnych wiedźma przeczesywała co rusz długimi, wychudzonymi palcami swe rzadkie włosy. Memlącz w ustach źdźbło trawy w którymś momencie prawie się nie zakrztusiła i zaczęła charczeć głośno, waliła pięścią w klatkę piersiową aż w końcu splunęła flegmą oraz przerzutą roślinką. To była bardzo ważna noc. Wiekopomna chwila, kiedy zadecydują o losach całej krainy.
Nie, żeby już wcześniej tego nie robiły. Przecież wszystkie decyzje należały do nich. Decyzje, ale też ich konsekwencje, a którymi potem musiały żyć. A żyły już naprawdę długo.
- A niech to psia zasrana mać...
Spojrzała na ziemię, po czym mlasnęła z niesmakiem. No ale nic. Miała jeszcze inne skarby. Wsadziwszy sobie paluch w nadzwyczaj długi nos pogrzebała chwilę, aż wyciągnęła dorodnego gluta i ze smakiem zjadła obracając go na języku kilkukrotnie.
Dopiero potem powiodła wzrokiem po okolicy. Smarkule już się szykowały do rytuały. Dobrze. Były robotne, aż miło się patrzyło. Dzięki temu one miały mniej na głowie. Bo nic tylko problemy żywych, krainy, a może i całego świata do nich trafiały. Każdy chciał ich pomocy, o ile tylko zdołał przedrzeć się przez zastępy starszyzny. A teraz musiały się mierzyć z Iglicą. Ni w pipę ni w oko nie miała na to chęci!
W końcu skupiła się na ogniu. Magia uwolniona z drewna z Drzewa Próżności wirowała w powietrzu, a ciepło z ogniska miało niesamowitą elektryzującą nutę. Na ten znak aż jej zalazłe bielmem prawe oko rozszerzyło się, wypatrując tego co było, jest i będzie.
Było pięknie. Wszędzie rozkwitało życie, roślinność cieszyła oczy soczystą zielenią, a powietrze miało smak.
Obecnie jednak tracili to wszystko. Energia świata była wysysana, zwierzęta umierały, dzieci rodziły się już martwe. Niegdysiejsze koryta rzek teraz wysychały, a ptaki traciły siły podczas lotu, by spaść na ziemię niezdolne ruszyć skrzydłami.
Dostrzegła jednak nadzieję. Iskrę, która mogła zapłonąć niczym magiczne drwa. Moc zdolną zatrzęść ziemią, by ta się roztworzyła i pochłonęła Iglicę. Gnijące ciało przysypane ciemną ziemią, na którym wyrastało nowe drzewko, dopiero zaczynające swoje życie. Nieopodal zaś biegały dzieci, bosymi stopami przemierzając łąki pełne kwiatów.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
Unosząc się gdzieś nad światem, umysł Minerwy chłonął tajemne siły poznania, badając Iglicę.
To, co czuła, nie pasowało jej do obrazu tej wieży, jaki zdążyła sobie wyrobić.

Czuła puch. Włoski. Miękkie futro. Delikatne, głaszczące przedzieranie się, gdy każdy włosek zagina się po kolei i odgina, powodując przyjemne łaskotanie.
Sęk w tym, że tylko to było tu przyjemne. Przesuwające się masy czegoś niepojętego, nieopisanego zmysłami, budziły w niej grozę i fascynację jednocześnie.

Czuła zaintrygowanie. Czuła przyglądanie się. Czy to ona się przyglądała... czy może to jej się przyglądano? Nie był to jednak ten rodzaj uczucia, które towarzyszy zaciekawionemu człowiekowi. To było.. dużo bardziej pierwotne, instynktowne, chłodne. To było jak wzrok zabójcy oceniający, czy to, co widzi, nadaje się do pożarcia.

Wreszcie, czuła chłód. Ciężkie, zimne powietrze, które otaczało jak wodna otchłań, i wysysało wszelkie siły życiowe. Nie było podmuchów ani smagań wiatru. Wszystko było suche, nieruchome i martwe, a jednak niezwykle przenikliwe.

Poruszyła się niespokojnie. Nagle zrozumiała, że nie ma czasu. Nie mają już czasu! Przez pustą przestrzeń przetoczyły się ledwie wyczuwalne drgania, napięcie, naprężenie w pełnej gotowości do skoku... Ciemność coraz bardziej zasłaniająca mgliste, rozproszone we mgle światło... Cień gwałtownie rośnie...

Wybudziła się w ostatniej chwili. Oddychając szybko, przez chwilę dziękowała bogom i boginiom, że to tylko wizja. Poczuła, jak po jej czole spływają kropelki potu. Przetarła je, po czym wytarła dłoń w chusteczkę. Drżącą ręką schowała ją do kieszeni, wstała i rozejrzała się.

- Siostry... - rzekła cicho, szukając swoich współtowarzyszek. - Trzeba nam pośpiechu..!

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Dziedzic króla - którego króla? Tylu ich było - urodził się martwy. Woda w źródle w Nar'sharath nie nadawała się już do picia. W piwnicy w jednym z miast którejś z republik ludzie szeptali o buncie.
To wszystko donosiły Vellis posłuszne jej cienie, a ona pozwalała by wiedza przepływała przez nią. Tyle tajemnic, tyle sekretów dookoła niej. I ten jeden sekret, ten który poznała niedawno... Czy to mogło coś zmienić?
Powoli podniosła się, poprawiła maskę na twarzy i spojrzała w dół, na ogniska, tańce, na młode czarownice. Ona też musiała być kiedyś taka, prawda? Już nie pamiętała tych czasów. Zdawało się jej, że od dawna była stara, od tak dawna. Dla tych młódek równie dobrze mogła być boginia, jedynie bardziej dostępną.
Westchnęła.
Nie, nie była boginią, tylko starą, potężną kobietą stojącą przed trudnym wyborem.
Podeszła do Minerwy, która właśnie rozglądała się dookoła.
- Po raz kolejny tu wracamy - Vellis powiedziała cicho, bardziej do siebie niż do siostry. Następnie spojrzała na potężniejszą towarzyszkę i skarciła ją delikatnie: - Nie mylisz się, ale przede wszystkim potrzeba nam rozwagi, siostro.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Heinreich
Posty: 474
Rejestracja: 2022-02-28
Medytacji trzech wszech czarownic mogłoby by nie zaznać końca i ich poznawaniu świata naszego ograniczeń nie posiadały, gdyby nie sygnał ukończenia przygotowań. Tak jak zostało osądzone, szykowanie rytuału dobiegło końca, a każda z wiedźm swą rolę uczyniło właściwie i poprawnie.

Dwadzieścia cztery młode czarownicy skończyły przynosić wszystkie składniki i wzniosły potężne ognisko, wokół którego utworzyły pierścień klęcząc przed potężnym źródłem płomienia. Czarodziejki posłusznie wykonały swoje zadanie i czekały na moment, w którym rozkazane im będzie rozpocząć obrzęd. Były gotowe.

Dwanaście dorodnych czarownic zakończyło szykować kręgi, pomniejsze ofiary, rozkładać totemy i pełne Hexu fetysze, mające nadać formę oraz treść uroczystości. Dokładnie przygotowały i ubezpieczyły zgromadzenie przed wszelkimi zagrożeniami, by żaden człek, zwierzę lub potwór dostrzec ich nie był w stanie. Pomogły też starszyźnie, tak jak zostały do tego wyznaczone, by przelać im swą moc. Były gotowe.

Starszyzna z sześciu wielkich władczyń mocy dokonało już pierwotnych zaklęć. Potężne i stare symbole drżały oraz szarpały świat gotowe w każdej chwili rozerwać osnowę tak, jak życzyły sobie to czarownice. Dokładnie przelewały każdą cząstkę swej potęgi, z każdego skrawka skóry, z każdego kawałka kości i każdej strony swej duszy. Wszystkie totemy nasączone ich mocą rezonowały na granicach wytrzymałości, ledwo trzymając w sobie zawarte zaklęcie. Ognisko wirowało agresywnie tworząc z płomienia niezwykle szczegółowy tron, na którym ma spocząć ofiara. Czekały cierpliwie, nie czując pośpiechu, a moc ich zaklęć wymknąć się nie mogła. Były gotowe.

Triada teraz stała przed tą okrutną i jedyną decyzją. Decyzją o ocaleniu całego ich gatunku. O ocalenie magii lub przynajmniej kupienia wystarczająco czasu by ją powstrzymać. Potrzebowali ofiary. Największej ofiary w całych ich istnieniu. Wiedziały, że to musi być któraś z nich. Czas pokażę, która z nich ocali sabat. Mieli całą noc na podjęcie decyzji. Nie potrzebowali się spieszyć, choć zwlekać też nie mogli. W końcu do świtu tylko dwie członkiwnie Triady zejdą z góry...


(Od teraz wstrzymuje się od odpisów do czasu podjęcia decyzji przez was lub gdy zostanę poproszony o interwencję. Życzę przyjemnej dyskusji w tej jakże istotnej sprawie.)

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Velis odetchnęła głęboko. Nie chciała umierać. Nie po tak długim czasie. Jeszcze życie się jej nie znudziło. Ale... ktoś musiał zostać poświęcony.
Się poświęcić.
Zwlekanie z rozpoczęciem rozmowy nikomu nie służyło, a Velis zawsze była tą, która podejmowała trudne decyzje, gdy inne nie chciały.
Dlatego odezwała się pierwsza.
- I znów tu wracamy - powiedziała raz jeszcze. - Ale tylko dwie z nas zejdą. Wiecie o tym, prawda?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Glinda zbliżyła się do swych sióstr, by klapnąć swym kościstym dupskiem na omszonym pieńku. Zaraz jednak poderwała się z powrotem do góry, wsadziła rękę pod spódnicę i wyciągnęła stamtąd jakieś zwierzątko, które prawie zgniotła.
- Szoruj mi stąd, ty przerośnięta wszo!
Żuk zabrzęczał i wzbił się w powietrze uciekając. Biedny, widział rzeczy, które skrzywią go do końca jego owadziego życia. Wiedźma za to zmełła w ustach przekleństwo z powrotem sadzając swój zad na pieńku.
- Na wiedźmim grobie wyrośnie nowe życie. Drzewo, którego owocami pożywiać się będzie kolejna niesforna dziatwa. Nie mów o rzeczach oczywistych Velis. Już to widziałam.
Dostrzegła to i teraz w płomieniach, lecz również jakiś czas temu w swoich snach. Wizja nie chciała jej opuścić, a wręcz uparcie wracała jak niedoleczony świerzb.
- To co, któraś z Was jest może chętna, żeby dać się zarżnąć jak ofiarne prosie?
Niby mimochodem spojrzała na młodsze wiedźmy. Od starszyzny aż po te najmłodsze, które w jej ocenie jeszcze mleko miały pod nosem i w ogóle nie znały świata. Niemądre gówniary, tak naiwne i wielkoduszne zarazem. Skrzywiła się, lecz mimo to w jej zdrowym oku błyszczały płomienie. Nie zamierzała poddać tego świata bez walki.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
- Od dawna - rzekła Menirwa powoli, obserwując płonący tron. - Wnioskuję, że ty, Glindo, nie zamierzasz się jeszcze rozstawać ze swoim żywotem - spojrzała surowym okiem na towarzyszkę. - A Ty, Velis? Czy jest jeszcze coś, co trzyma cię na tym świecie?

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
- Masz na myśli: "Poza uporem i siłą przyzwyczajenia"? - Velis zwróciła się do Menirwy.
Odetchnęła i zapatrzyła się w noc.
- Miałam zaproponować jedną z nas dwóch - powiedziała. - I to z całkowicie przeciwnych powodów. Ja, bo jestem najsłabsza i najmniej stracicie. Ty, bo jesteś najsilniejsza i twoja ofiara najbardziej by nam pomogła.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
Menirwa również patrzyła w gwiazdy. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że jest zaskoczona sytuacją.
Właściwie to nawet przygotowywała się do tej chwili. Przez lata.
Czas złożyć Ostatni Hołd Mocy i odejść tak, jak powinna odejść prawdziwa Wiedźma.

- Idą trudne czasy - Kiedy się odwróciła, dostrzegły, że jej oczy były smutne, ale jednocześnie pełne mocy. Tańczył w nich ogień z wielkiego paleniska, ale mówiła, nie patrząc bezpośrednio na żadną z Sióstr. - Idą czasy, w których będziecie potrzebowały każdej iskierki mocy, jaką udało nam się do tej pory zgromadzić. Nie mogę Wam jednak zagwarantować sukcesu, ani nawet tego, że to, co przyjdzie później, nie okaże się gorsze niż śmierć. To, co wszystkie czujemy... To, co widziałam w Medytacji... Legendy zostaną spisane na nowo, lecz... czas, by to inni zostali ich bohaterami. Na przykład Ty, Velis.

Położyła siostrze rękę na ramieniu.
- Jesteś najsłabsza, ale z mocą tego rytuału przewyższysz nas wszystkie.
Machnęła zapraszająco dłonią, dając znać Wszystkowidzącej, aby i ona podeszła.
- Razem z Glindą stawicie czoła Wielkiej Czerni. Czasy, w których to ja byłam legendą, minęły. Jestem najsilniejsza, ale też najstarsza. A moc to brzemię. Brzemię, które wy będziecie potrafiły unieść, kiedy w nasz Krąg uderzą wichry Najczarniejszego.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Glinda spojrzała po swoich siostrach, a twarz wiedźmy wyrażała wielkie zaskoczenie. Potem zaś parsknęła śmiechem pełnym powątpiewania, kiedy te zaczęły dzielić się swoimi przemyśleniami. Nie trwało to jednak długo, bo jakaś pozostałość flegmy wpadła jej nie w tę dziurkę co trzeba, przez co się zakrztusiła. Śmiech zmienił się w uporczywe próby wyplucia gluta. Udało się po chwili, zaś sama kobieta od prób złapania powietrza miała teraz twarz czerwoną niczym pomidor.
- Wy sobie chyba żartujecie! Że niby Menirwa ma być tą najsilniejszą? Chyba w gadce!
Mimo dość ostrego tonu wszystkie wiedziały, że ich ślepa na jedno oko towarzyszka wbrew pozorom nie zawsze sądziła to, co mówiła.
- Daruj sobie te wzniosłe frazesy Men. Owszem, jesteś stara i sflaczała, a cycki zwisają Ci już tak bardzo, że niedługo zakręcisz sobie z nich szalik. Ale żadna z nas już nie jest młódką! I jeszcze sądzisz, że jesteś legendą? To, że kilka razy powstrzymałaś powódź zmieniając bieg rzeki jeszcze o niczym nie świadczy. Przypominam chociażby, że erupcję wulkanu powstrzymałyśmy wspólnymi siłami! Trochę szkoda, że musiałyśmy przelać krew jednorożca w tym celu, ale czego się nie robi dla dobra ogółu, prawda?
Wzruszyła ramionami, po czym wyciągnęła z tylnej kieszeni krystalicznie biały spiralny róg i podłubała sobie nim w zębach. Ktoś tu chyba zachował sobie pamiątkę po tamtym wydarzeniu.
- Jak Velis już wspomniała jej moc może nie wystarczyć, by poradzić sobie z Iglicą. Ty Menirwo jeszcze się tu przydasz. Poza tym bądźmy szczere, każdy kto mnie zna życzył mi śmierci już w chwili poznania. Może to ten moment, by ich modlitwy zostały wysłuchane? Szczególnie, że w przeciwieństwie do Was ja jestem w stanie skumulować w sobie jeszcze więcej mocy dzięki Drzewu Próżnych. Spokojnie dorównam poziomem magii Menirwie dzięki temu.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Velis uśmiechnęła się lekko i popatrzyła ciepło na Menirwę.
- Och, mając tyle na lat na karku co mam, naprawdę pozbyłam się kompleksów - powiedziała. - Stwierdzam tylko fakt. Ale dziękuję ci za miłe słowa.
Następnie uśmiechnęła się nieco szerzej do Glindy. Ta zawsze kreowała się na taką złośliwą, ale wszyscy wiedzieli, że jest do rany przyłóż.
A gangrena gotowa.
- Och, oczywiście siostro - Velis ją zapewniła - Wszystkie nie możemy się doczekać, kiedy kopniesz w kalendarz. I owszem, zdajemy sobie sprawę z praktycznych zalet poświęcenia ciebie. Wiemy jednak, że nie zamierzasz umierać, więc nie ma co dyskutować, prawda?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
- Ofiara musi być dobrowolna, żeby była najskuteczniejsza - zgodziła się Menirwa cicho. - A ja nie mam serca wymagać od was takich poświęceń.
Westchnęła, wpatrzona w zgromadzenie.
- Nawet, gdybym chciała, nie mam też do tego prawa. A Decyzję musimy podjąć wspólnie. Zapytam więc inaczej: czy pozwalacie mi tu w tym ogniu i teraz w tę noc, dokonać... - zawiesiła na chwilę głos. - ...swego przeznaczenia?

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Glinda spojrzała po swoich siostrach, przeniosła spojrzenie na inne młodsze czarownice, po czym zwróciła spojrzenie na nowo na Triadę.
-Was chyba popierdoliło do reszty.
Splunęła z odrazą na trawę, po czym złapała się pod boczki. Jej zalazłe bielmem oko wwiercało się w Menirwę oraz Velis.
- Na starość chyba Wam na mózg padło, drogie siostry, co bardzo źle wróży. Ponawiam. Poświęcenie jednej z nas zakończy pewną erę. Obalenie Iglicy wymaga podzielenia ziemi, a co za tym idzie i ludzi. Bez silnego przewodnictwa mogą się znowu nie zjednoczyć. Bez obrazy Velis, bo o ile masz dobrze gadane, to brakuje Ci mocy, która może olśnić tych bardziej krnąbrnych. Świat potrzebuje Cię Menirwo bardziej żywej niż martwej.
Wstała ze swojego pieńka, po czym odwróciła się przodem do drzewa próżnych. Jeśli jej wizja była poprawna ono również zginie tej nocy, lecz zostawi nasiono, które wykiełkuje na wiedźmim grobie. Nie wyobrażała sobie, że mógłby on należeć do kogoś innego. I to bynajmniej nie była zazdrość.
- Najwyższy czas, żebyście pozbyły się tego wrzoda na dupie, którym jestem. Użyję mocy zgromadzonej przez wieki w Drzewie Próżnych, dzięki czemu rytuał będzie przepełniony większą ilością magii, niż mogłaby dać którakolwiek z Was. Zadam cios tej Iglicy, która niczym pijawka wysysa życie z naszej krainy. A wy, kiedy mnie już nie będzie, macie ją uzdrowić. - Powiodła znów spojrzeniem na młódki pracujące przy ognisku. - Macie ochronić zarówno te smarkule i wszystkich innych.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Velis uśmiechnęła się lekko pod nosem.
Cień otarł się o jej nogę i jej myśli wypełnił obraz statku miotanego podmuchami burzy.
- Czy sądziłyście kiedykolwiek, że będziemy się kłócić o to, która z nas ma umrzeć? - powiedziała. - Słowa Glindy mnie przekonują. I nie mówię tego dlatego, że nie jesteś... osobą najłatwiejszą w obyciu. Z mocą Drzewa Próżnych, możemy zadać Iglicy prawdziwy cios, nie tylko powstrzymać jej wpływ na parę marnych dekad.
Spojrzała na Menirwę.
- Zgadzasz się z decyzją Glindy? - zapytała. - Czy będziemy rzucały monetą?
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
Menirwa długo się zastanawiała w milczeniu. Czyżby jej przeznaczenie miało być inne? Czy Glinda ogarnie? Czy to jednak ona będzie prowadzić tę batalię?
- Nie wiem - odparła w końcu zgodnie z prawdą.

Podeszła do sióstr.
- Przyszedł do mnie tej nocy. Włochaty, a jednocześnie oślizgły. Czułam nieuchronną pustkę i przestrzeń pełną zimna i beznadziei. Czułam na sobie jego wzrok. On rośnie i jest gotowy, by skoczyć. By zabić.
Wzięła głęboki oddech.
- By mnie zabić.

Czy chciała oszukać przeznaczenie i zabić się sama pierwsza? A może to iluzja? A może Najczarniejszy zsyła te wizje, bo wie, że będzie musiał się zmierzyć właśnie z nią i nie chce tego?

- Przepraszam Was, siostry - powiedziała cicho. - Myślę, że dałam się zwieść i zwątpiłam. Chciałam własną śmiercią uciec od walki, która nas czeka, i odpowiedzialności za jej wynik, który zaważy losami tej krainy...
Spojrzała na Wszystkowidzącą.
- Glindo... - położyła jej rękę na ramieniu... - Nie chcę tego. Twoje zmysły były naszymi oczami. Twoje wglądy były naszymi drogowskazami... Niehamowana niczym, zawsze miałaś odwagę powiedzieć to, co powinno zostać powiedziane. Teraz... teraz też.
A potem zrobiła coś, czego żadna się nie spodziewała. Przytuliła ją mocno, a po jej policzku pociekła łza.
Łza pełna mocy, w której na moment odbiło się światło wielkich płomieni.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Glinda machnęła ręką lekceważąco na słowa Velis.
- I tak dobrze wiem, że odetchniecie z ulgą, jak już kopnę w kalendarz.
Uśmiechnęła się krzywo, a jednak w tym geście było więcej życzliwości, niż wielokrotnie okazywała swoim siostrom. Zazwyczaj była urocza do tego stopnia, że przyłóż ją do rany to gangrena od razu gotowa. Teraz jednak czując nad sobą widmo śmierci nie było sensu na siłę pielęgnować starych przyzwyczajeń.
Wysłuchała również słów Menirwy, gdy ta dzieliła się z nimi swoimi przeczuciami. Siłą powstrzymała się, by nie parsknąć z pogardą. Nie powinna. Nie tym razem.
- Zawsze lubiłaś grać pierwsze skrzypce. Teraz się odsuń na bok i daj mi się wykazać - rzekła marszcząc brwi, ale zaraz otworzyła szeroko oczy zdziwiona. Co jak co nie spodziewała się przytulenia. Gdy jednak łza przepełniona magią wiedźmy spadła na jej policzek po chwili została jakby wchłonięta przez skórę Glindy. Wiedźma zaabsorbowała podarek w postaci dodatkowej mocy, którą uwolni w chwili śmierci.
Nie odwzajemniła uścisku, to nie było w jej stylu. Nie odsunęła się jednak pozwalając siostrze na ostatnie pożegnanie. Bo chociaż sama tego nigdy nie przyzna, ona również będzie za nimi tęsknić.

Awatar użytkownika
Denadareth
Posty: 1366
Rejestracja: 2021-06-13
Velis wywróciła oczami.
- Nie zebrałyśmy się tutaj, by wysłuchiwać twoich erotycznych snów, Menirwo - powiedziała. - Naprawdę? W tym wieku.
Westchnęła ciężko.
- Widzę, że chyba będę musiała sama się zabić, bo wy dwie tylko gadacie, płaczecie i nie umiecie się zdecydować - rzuciła. - Więc dobrze: jeśli żadna z was się nie zdecyduje, zyskując poparcie drugiej, to ja się zabiję... a wtedy wszystkie będziecie uwalone, bo wiemy, że moje poświęcenie nie zda się na wiele.
Z cieni wyszedł cień kota i otarł się o nogę czarownicy.
- Ktoś właśnie wyrzucił worek kotków do rzeki - powiedziała cicho. - Są chwile, że ten świat mi naprawdę brzydnie. Jeśli nie przestaniecie się zachowywać jak rozemocjonowane młódki i nie wybierzecie kogoś, to chętnie sama się poświęcę, chociażby po to, by przestać słyszeć waszą paplaninę.
Pochyliła się i głaskała cienistego kota przez chwilę, aż ten się rozwiał.
Veni, rescripsi, discessi

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
Menirwa odsunęła się od Glindy i spojrzała z wyrzutem na Velis.
- No wiesz? W takim momencie? Ty? Nie spodziewałam się tego po tobie.

- Decyzja podjęta... - westchnęła. - Chodźmy, bo nas czekają. Pożegnajcie się, Siostry. I jeśli chcemy sobie coś jeszcze powiedzieć na prywatności, to teraz jest ten czas.

Awatar użytkownika
Dahlien
Posty: 1067
Rejestracja: 2022-02-26
Widząca uśmiechnęła się krzywo pod nosem. Tak, nie było sensu zwlekać.
Zostawiając swoje Siostry na moment podeszła do Drzewa i używając wcześniej wyciągniętego rogu jednorożca wykonała stworzyła otwór w korze. Zaraz potem to samo zrobiła ze swą dłonią, by przyłożyć ranę do wyrwie. W momencie jak tylko na drewno skapnęły pierwsze krople roślina zaczęła chłonąć życiodajną energię Glindy, jednak trwało to tylko moment. Rozpoznało ją. I wiedziało, że to ich wspólny koniec. Zaraz przepływ mocy się odwrócił, a Wiedźma chłonęła skumulowaną energię stając się żywym rezerwuarem magii.
Liście zaczęły więdnąć w mgnieniu oka, gałęzie poczęły opadać, za to kobieta z sekundy na sekundę nabierała kształtów. Dalej była naznaczona czasem i z okiem zalazłym bielmem, jednak skóra kobiety nabrała zdrowszej barwy, włosy pogrubiały a zmarszczki nieco wygładziły.
- To czas siostry. Niech ziemia pochłonie Iglicę, a w wyrwie niech powstanie nowa rzeka, nad którą bawić się będzie przyszła dziatwa. Nie martwcie się, bo jeśli ma dusza przetrwa ten wybuch mocy zdecydowanie będę was nawiedzać.
Zaśmiała się, a jednak w tym geście brakowało jakiegokolwiek rozbawienia.

Awatar użytkownika
Bubeusz
Posty: 1370
Rejestracja: 2021-06-13
- Niech tak się stanie - westchnęła ciężko Menirwa i odwróciła się twarzą w stronę ogniska. Zaczęła powoli schodzić na dół, rozłożonymi po bokach rękoma dając siostrom znać, by podążyły za nią po jej prawicy i lewicy.

Kiedy stała przed wielkim płomieniem, blask tańczył po jej twarzy migotliwie, czyniąc z niej istotę nie z tego wymiaru. Podniosła rękę, a gwar ucichł i wszystkie czarownice skupiły się na niej.

- Niech się rozpocznie - obwieściła głosem dużo silniejszym niż wskazywałaby na to jej postura.
Wiatr wzniecił wysoki snop iskier, a gdzieś w oddali rozległ się cichy pomruk nadchodzącej burzy. Burzy, podczas której miała nie spaść ani jedna kropla deszczu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość