Dzień próby

W Klasztorze Sorrena adepci szykują się do prób.
Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
To było dziwne, patrzeć na siebie z góry. Widzieć siebie samego, siedzącego na podłodze w bezruchu, wpatrzonego w stukające miarowo kulki na sznurku. Obserwować, jak Miro krząta się nerwowo, najpewniej bardzo zaniepokojony.

Yarin przyglądał się temu przez chwilę, po czym przeskoczył do sąsiedniej świecy. I do sąsiedniej. I jeszcze dalej, aż zatoczył koło wokół żyrandola. Obserwował ścieżki korytarza, zakręty i ślepe uliczki. Zapamiętywał trasę.

Już wiem, przemknęło mu przez myśl.

Znów był we własnym ciele. Kulki zastygły w bezruchu.

- ... łupiaj się, Yarin, chodź, wstawaj - biadolił Miro. - Przerwał na moment. - Jesteś! Na Sorrena, aleś mnie przestraszył. Co się stało? Jesteś cały?

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
- Wiem! – powiedział krasnolud, zrywając się na nogi. – Hah! Chłopcze, już wiem, jak stąd wyjść. Sorren mi pokazał.

Po wypowiedzeniu tych słów Yarin ruszył zapamiętaną trasą. Był skupiony, starając się nie pomylić. Przypomniał sobie taktyczne podejście do potyczek, które dane mu było nieraz stoczyć. Obserwował ruchy i zachowania przeciwnika, zapamiętywał je i starał się wykorzystać tę wiedzę, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Yarin truchtał, pokonując kolejne zakręty, ślepe uliczki i długie korytarze labiryntu.

- Nadążasz, Miro? – zapytał pół żartem, nie oglądając się za siebie.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
- Ehe - stęknął Miro za plecami Yarina.

Korytarz wił się jak przygwożdżony nożem do ziemi zaskorniec. Był moment, kiedy Yarin zwątpił, czy nie zgubił trasy, ale wtedy trafili na charakterystyczne rozgałęzienie dróg w kształcie krzyża, które krasnolud dobrze zapamiętał.

Wyjście było tuż za rogiem.

Stanęli przed masywnymi drzwiami - Yarin wiedział, że są na ścianie prostopadłej do tej z wejsciem, którym tu przybyli.

Miro, nieco zdyszany, ale szczęśliwy, pierwszy dopadł do wrót i mocno pociągnął.

Nic się nie stało.

Zaparł się i spróbował ponownie.

Nic.

- Jesteś pewien, że to tutaj? Może powinniśmy byli wziąć sztet z trumny, żeby zniszczyć zamek? Mogę się po niego cofnąć. I tak chciałbym wymienić moje ziele na coś innego.

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
Znając drogę, przebijanie się przez labirynt było wręcz przyjemnością. Krasnolud czasami celowo przymykał oczy i skręcał na pamięć, ot tak, żeby siebie sprawdzić. Nie pomylił się.

Cała ta sytuacja pozytywnie go nastroiła. Takie nastawienie górowało nad niepewnością czy strachem o to, co będzie dalej. Podświadomie jednak wiedział, że może być złudne i niebezpieczne: zwyczajnie mógł stracić koncentrację i nie myśleć logicznie i bez emocji.

Kiedy przed jego oczyma, na końcu labiryntu, pojawiły się wielkie wrót, a Miro nie mógł ich otworzyć, Yarin pomacał boczne kieszenie w poszukiwaniu klucza. Był na swoim miejscu. Mógł po prostu je otworzyć, ale chciał rozegrać to inaczej.

- Myślisz, że potrafisz sam wrócić do poprzedniej komnaty i z powrotem tutaj, do wyjścia? – zapytał zdziwiony Yarin. – Bo ja się nie cofam.
- Miro, zobacz, czy coś nas nie śledziło. Cofnij się o dwa zakręty, a ja przyjrzę się tym drzwiom.

Chciał zwyczajnie wyjąć klucz, przekręcić go w dziurce i otworzyć drzwi, nie zdradzając chłopakowi, jak to zrobił.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
- Do... dobrze - na twarzy Miro pojawiło się przejęcie. Nie było ono jednak wywołane poczuciem, że powierzono mu ważną misję. Tak groteskowy nie był nawet Miro. Emocje na jego twarzy wskazywały raczej, że sugestia, jakoby ktoś mógł ich śledzić, napawała chłopaka nie lada niepokojem.

Ruszył w stronę zakrętu. Raz jeszcze obejrzał się za siebie, po czym zniknął za rogiem.

Yarin pogratulował sobie w duchu i wepchnął klucz do zamka. Pasował jak ulał i wkrótce drzwi nie stawiały już oporu.

Krasnolud zdał sobie sprawę, że kroki Miro ucichły w oddali. Widać dotarł już do kolejnego korytarza i wkrótce powinien zawrócić.

Lecz nie wracał.

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
Yarin był pewien, że klucz będzie pasował, i że otworzy nimi wrota. Pewność siebie była jego zaletą, jak i czasem wpędzała w kłopoty, no ale dzięki nim, wiele się nauczył.

Z początku nie zastanawiał się nad chłopakiem. Odczekał chwilę, będąc przekonanym, że ten zaraz wróci. Przecież miał iść tylko 2 korytarze wstecz. Przez pewien czas zastanawiał się, czy nie wrócić się po Miro. Zdawałoby się, że sumienie zaczyna się odzywać, jednak krasnolud szybko potrząsnął głową.

„Sumienie to jeden z najgorszych wrogów najemnika” – to już nie słowa kapłanów Sorrena, a jego wuja, Vorrta Żelaznej Pięści.

Adept musiał podjąć decyzję: z jednej strony za wrotami czekała go kolejna próba, po o tyle miesięcy poświęcił, by w końcu ją ukończyć i ruszyć poza klasztorne ściany, które od niedawna zaczynały go dusić. No i chłopak, jeśli ma zostać sługa Sorrena, musi sobie sam radzić. Z drugiej natomiast Miro był porządnym i poczciwym człowiekiem, a takich w tych czasach i w tej krainie jest mało. Szkoda go po prostu…

- W dupie. Nie jestem niańką, dosyć. Powodzenia Miro – rzucił pod nosem i ruszył przez drzwi.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Jeśli za drzwiami czekała próba, to miała twarz Kamiennego Wzroku. Kapłan siedział na krześle w niewielkiej, dobrze oświetlonej komnacie. Obok, o ścianę, stała oparta jego laska, naprzeciw zaś mieściły się jeszcze dwa krzesła.

Gdy Wzrok wyczuł, że ktoś wszedł do pomieszczeniu, skierował twarz w tamtą stronę. Milczał przez chwilę, wsłuchując się w kroki i oddech Yarina.

- Tylko jeden? - zapytał. - Gdzie drugi?

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
Yarin spodziewał się… no właśnie. Czego? Może pojedynku z bestią, mistrzem broni, albo czarownikiem? Był gotów stoczyć walkę, wykorzystując nauki i moce Sorrena. I był głodny bitki, jak nigdy!
Rozczarował się.

„To już koniec?” – zastanowił się.

Kamienny Wzrok. No tak, kto by inny mógł być z nim podczas końcówki drogi ku zostaniu kapłanem. Yarin szanował starszego nauczyciela ze względu na jego pragmatyzm, bycie wymagającym i konkretnym.

- Jestem. Drugi chyba zgubił się podczas poprzedniej próby, chociaż dotarł do wrót – odpowiedział szybko tak, by brzmieć jak najbardziej przekonująco.

Krasnolud nie wiedział, dlaczego celowo chciał cokolwiek ukryć. Przecież to fakt: Miro dotarł do wrót i się zgubił.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Kamienny Wzrok utkwił niewidzące spojrzenie gdzieś na klatce piersiowej Yarina. Przez chwilę w komnacie panowała absolutna cisza.

- Dobrze - odezwał się w końcu nauczyciel. Z jego głosu trudno było wyczytać jakiekolwiek emocje. - Widocznie Sorren tak chciał. Rozumiem więc, że udało ci się połączyć z naszym panem w medytacji, pogrzebać wspomnienia dotychczasowego życia, dokonać wyboru i przedrzeć się tu przez Labirynt, pokonując po drodze żywiołaka?

Kamienny Wzrok pokiwał głową z uznaniem.

- Możemy zatem przejść do decydującej próby. Chciałbym, abyś udał się...

Yarin nie słuchał. Siedząc bliżej uchylonych drzwi, jako pierwszy usłyszał dźwięk przywodzący na myśl te wszystkie poranki, gdy wchodził do strumienia, aby złowić rybę do usmażenia na ognisku. Czy Kamienna Twarz powiedział coś o pokonaniu... żywiołaka?

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
„Czyli jeszcze jedna próba” – ustalił w myślach.

Nie stanowiło to dla innego żadnego problemu pod warunkiem, że kolejna próba będzie związana z walką.
Kiedy się nad tym zastanawiał, nauczyciel przyjął do wiadomości brak Miro i podsumował ostatnie godziny spędzone pod klasztorem.

Zaraz, przecież nie było żadnego Żywiołaka!

Być może ktoś inny by potwierdził lub przemilczał ten fakt, ale nie Yarin. Jego mięśnie zaczęły się napinać, wzrok się wyostrzał, a umysł oczyszczał. Tak właśnie przygotowywał się przed potencjalną potyczką.

Adrenalina napełniała jego ciało niczym pieśni barda płynące do uszu niewiast.

Żywiołak!

- Nie zarżn… znaczy się, nie spotkałem żadnego Żywiołaka, Mistrzu – oznajmił pospiesznie. – Chciałbym wypełnić próby całkowicie tak, jak powinien wierny sługa Sorrena.

Przerwał na chwilę, po czym dodał, lekko dusząc:
- Gdzie mogę znaleźć tego Żywiołaka?

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Odpowiedź czaiła się za plecami krasnoluda.

Yarin nagle zdał sobie sprawę, że chlupot ucichł. Chwilę potem poczuł za sobą powiew wilgotnego powietrza.

Nie zdążył zareagować, gdy wodna macka strzeliła niby bicz, uderzając go w bok i miotając nim pod ścianę komnaty.

Żywiołak wody znajdował się na środku pomieszczenia. Człekokształtna kreatura, w całości złożona z przelewającej się wody. Wyglądał, jakby zbudowano go z uformowanego magicznie wodospadu.

I podobnie jak wodospad, potrafił być śmiertelnie niebezpieczny.

Jego ręka wystrzeliła w przód, wprost na Kamienny Wzrok. Wydłużając się do długości blisko trzech metrów, kończyna zwinnie zacisnęła się na kosturze kapłana. Żywiołak szarpnął i wyrwał laskę z rąk sługi Sorrena. Cisnął ją w kąt.

Yarin był już gotów. Udało mu się wstać i złapać oddech.

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
Zbytnia ekscytacja uśpiła jego czujność, a jednak. Yarin nie zdążył zareagować przed atakiem Żywiołaka.

To był wodny Żywiołak. Oczywiście, przecież przeciwnikiem wyznawcy ognistego płomienia nie mógł być żaden inny.

Zaskoczenie ciosem w bok zniwelowało ból uderzenia o ścianę. Impet został stłumiony przez nieprzygotowanie. Dopiero po chwili krasnolud odczuł jego skutki. Kiedy się podnosił, spojrzał na nauczyciela. Ten, zupełnie niewzruszony siedział dalej na środku sali, by po chwili zostać zmiecionym z tego miejsca.

Yarin jęknął, podnosząc się z ziemi, wpatrując się w scenę rozgrywaną przed jego oczyma.

„Myśl!” – rzucił do siebie w myślach.

Krasnolud nie miał przy sobie żadnej broni, jedynie klucz i konstrukcję, dzięki której przeszedł labirynt. Zauważył jednak, że kostur Kamiennego Wzroku leżał w kącie sali, niedaleko. Uznał, że musi mieć jakąkolwiek broń, a jedyną był właśnie drewniana laska kapłana.

Starając się jak najszybciej przemieścić w to miejsce, Yarin zaczął recytować jeden z psalmów kapłanów Sorrena:

„Ma siła jest w Tobie osadzona, jak lawa w ziemi. Wszystko, czego dotykam, dotykasz i Ty…”


Chciał chwycić kostur i napełnić go mocą swojego boga, aby jego ogień pochłonął odwieczny, przeciwstawny żywioł.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Dopadł do kostura. W momencie, gdy go chwycił, poczuł w dłoni przyjemne ciepło. Czy to laska się nagrzała, czy ręka krasnoluda? Kij dobrze leżał w ręce Yarina. Zaskakująco dobrze. Choć krasnolud bardziej niż jakąkolwiek inną broń cenił swój - leżący niestety w celi - młot bojowy, musiał przyznać, że z kosturem od razu poczuł jakąś specyficzną więź.

Nie było jednak czasu, by się nad tym zastanawiać. Żywiołak ani myślał się zatrzymywać. Przez chwilę lustrował pomieszczenie spojrzeniem przelewających się oczu, jakby próbował ocenić, który z dwójki przeciwników stanowi dla niego większe zagrożenie. W końcu musiał uznać, że kostur w rękach Yarina czyni z niego godniejszego rywala, bo odwrócił się w jego stronę.

Wypowiadający słowa psalmu Yarin poczuł, jak moc jego modlitwy przelewa się na kostur. Był niemal pewien, że lada moment kij eksploduje ognistą mocą, zmieniając Żywiołaka w obłok pary. I wtedy... wtedy Żywiołak zachwiał się, coś zaszło w jego konstrukcie. W pierwszej chwili Yarin nie miał pojęcia, czy się nie przewidział, ale kiedy po raz drugi ujrzał na wysokości klatki piersiowej bestii wtopioną w wodę twarz Miro, miał już pewność.

Ten stwór musiał w jakiś sposób wchłonąć chłopaka. Gdy w komnacie toczyła się walka z bestią, w trzewiach istoty trwała druga, nie mniej zacięta rywalizacja.

Yarin zrozumiał, że jeśli dokończy słowa modlitwy, może pozbawić życia nie tylko potwora.

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
„To może zadziałać” – pomyślał, chwytając kostur, czując napływającą moc Sorrena. Skupił się bardziej na ognistej mocy swojego boga, zaciskając palce na drewnianej broni.

Krasnolud spojrzał na swojego nauczyciela. Ten leżał i się nie ruszał, jednak ciężko było ocenić, czy tylko zemdlał, czy jednak nie żyje. Instynkt podpowiedział mu, żeby zbliżyć się do Kamiennego Wzroku jak tylko to możliwe. Przesuwał się w jego stronę, przekładając nogi tak, by nie stracić równowagi, być gotowym do ataku, obrony czy uniku, a przede wszystkim nie odrywać wzroku od przeciwnika.

Cały czas recytował psalm.

W momencie, kiedy znalazł się pomiędzy nauczycielem, a Żywiołakiem zauważył coś przerażającego. W masie magicznej wody uformowanej na wzór człekopodobnej istoty majaczyła przestraszona twarz Miro. Chociaż zaskoczenie nie pozwoliło mu trzeźwo ocenić sytuacji, to miał wrażenie, że chłopak chyba jeszcze żył.

Yarin musiał podjąć decyzję: do uratowania był jego nauczyciel oraz chłopak. Nie wiedział jednak, czy obaj żyją.

- …abym mógł czynić wszystko i wszystkim razem z Tobą! – dokończył głośno Yarin i stuknął kosturem w ziemię, nie odrywając wzroku od Żywiołaka.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
Nie było wielkiej kuli ognia. Nie było płomieni.

Chwila nieuwagi, rozproszenie się widokiem Miro - to wystarczyło, by skupienie Yarina zachwiało się, by krasnolud przestał koncentrować całą swoją energię na kosturze i czekającej na wyzwolenie mocy.

Powiało gorącym powietrzem. Yarin poczuł, jak podmuch rozwiewa mu włosy. Była to jednak wyłącznie namiastka energii, która pomknęła w przeciwną stronę, w kierunku Żywiołaka. Stwór zawył, gdy uderzyła go masa gorąca. Buchnęła para, kiedy część potwora ulotniła się w powietrze.

Przez wycie Żywiołaka przedarł się jeszcze jeden dźwięk - ludzki jęk. Yarin dobrze znał ten głos. Od tygodni towarzyszył mu w celi.

Krasnolud poczuł dłoń na swoim ramieniu. Kamienny Wzrok stał przy nim. Wyciągał drugą rękę w przestrzeń, mniej więcej w kierunku dłoni, w której Yarin trzymał kostur.

- Daj - polecił Kamienny Wzrok. - I osłaniaj mnie, potrzebuję chwili.

Awatar użytkownika
Yarin
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 38
Rejestracja: 2022-08-1
Karta postaci:
Yarin
Krasnolud nigdy nie czuł tego, co teraz.

Niezwykła energia wypełniała jego samego, jak i wszystko wokół. Widział to, ale nie oczami, Słyszał, ale nie uszami; nie potrafił tego wyjaśnić.

Po chwili gwałtowny zryw tej ognistej energii pognał w stronę Żywiołaka. Trafił. Yarin zorientował się, że ten niewidoczny pocisk mocy Sorrena uszkodził potwora. Krasnolud się uśmiechnął w tym samym momencie, kiedy usłyszał… Miro. Przez ułamek sekundy przed oczyma stanęła mu sylwetka chłopaka. W głowie odbijał się jego głos.

Yarin na chwilę zamarł.

Na szczęście, z tej chwili, wyrwał go kamienny Wzrok. Jego dłoń rozgrzała ciało krasnoluda, które jakby zamarzło. Zupełnie nieświadomie oddał kostur starcowi. I jakby uderzony młotem wrócił do rzeczywistości.

- Osłaniaj mnie – usłyszał.

Krasnolud skupił swoją uwagę na Żywiołaku oraz na nauczycielu. Zrobił to, o co poprosił Kamienny Wzrok; ustawił się tak, by go chronić.

Bez względu na wszystko.

Karv
4. Eresmes, 4. ES, Zmierzch
Posty: 521
Rejestracja: 2022-02-27
W Yarinie buzowało poczucie obowiązku. Odpowiedzialności. Czuł brzemię powierzonego mu działania. Oczyma wyobraźni ujrzał Podporę Sorrena i przez chwilę przemknęło mu przez myśl, że w tym momencie sam...

Potężna siła cisnęła nim o ścianę. Nie zdołał zareagować, uderzenie było zbyt silne. Przerażony pomyślał, że zawiódł. Że żywiołak dotrze do Kamiennego Wzroku, zanim tamten się przygotuje. Że nie wytrzymał dość długo.

Wytrzymał.

Komnatę wypełnił podmuch gorąca. Rozległ się ostry syk wody zmieniającej się w parę. Chwilę potem rozbrzmiał ludzki wrzask, którego Yarin nie chciał słyszeć.

Cisza.

Kamienny Wzrok dyszał ciężko. W miejscu, gdzie przed chwilą znajdował się żywiołak, teraz leżał trzęsący się Miro. Na skórze wykwitły mu bąble od poparzeń. Ale żył.

Do komnaty wpadło dwóch kapłanów, których Yarin widywał czasem na wspólnych medytacjach. Szybko rozejrzeli się po pomieszczeniu. Zrozumieli sytuację. Jeden podszedł do Yarina.

- Wszystko w porządku? - zapytał, podczas gdy drugi pochylił się nad leżącym Miro. - Oberwałeś.

Dopiero teraz krasnolud poczuł, że uderzenie w ścianę odbiło się na jego zdrowiu. Bark, który przyjął na siebie większość impetu, pulsował bólem.

Kolejne wydarzenia działy się szybko, a Yarin miał uczucie, jakby był tylko obserwatorem. Zabrano go z komnaty, opatrzono. Maść, którą wysmarowano mu ramię, śmierdziała paskudnie. Grzała jednak przyjemnie, a ból pod jej wpływem zelżał. I tak postanowiono założyć mu temblak.

Potem zaprowadzono go do komnaty Kamiennego Wzroku.

Teraz siedzieli we dwójkę po dwóch stronach stołu. Kamienny Wzrok dudnił palcami o blat.

- Próby za tobą, Yarinie. Jak to, co widziałeś, na ciebie wpłynęło? - odezwał się po dłuższym milczeniu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość