Kto otworzy skrzynkę Chiusów?

Drobne, krótkie przygody w Calivanie - idealne, by poznać świat, rozgrzać postać czy popisać bez zobowiązań.
Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Popołudnie
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pucha nieco odetchnął na wieść o tym, że nie muszą urywać drugiego badyla. Po prawdzie to ten badyl miał całkiem ergonomiczny kształt, ale łatwiej będzie już po prostu zanieść kapłana do kopalni i mieć go z głowy. Przynajmniej krasnolud zamierzał się już tym potem nie przejmować.

Zgodnie z dyrektywą Darona zasiadł do noszy. Praca była o tyle prosta, że obwiązywał sznurem kij na tyle gęsto, by nie rozsuwały się pod ciężarem głowy noszonego kapłana. Nogi będą mu zwisać znad fartucha ale cóż. Alternatywą było tylko podążanie za pomysłem Puchy i nawet on przyznałby, że z perspektywy znalezionego człowieka była to nieprzyjemna opcja.
Pytanie czeladnika padło w trakcie gdy kowal przymierzał się do tego by przywiązać fartuch do kijów ze strony z której nie było przymocowanych.
- Byłoby to wielkie odkrycie, gdybyś pozbył się sankry maścią na kurzajki. Ale możesz spróbować, ja byłem już gotów go opalać, maść raczej nie zaszkodzi - beznamiętnie odpowiedział Pucha zdecydowanie rozbity tym co może zrobić z fartuchem, żeby trzymał się kijów i jeszcze umożliwiał Daronowi obronę.
Było to o tyle istotne, że Pucha przywykł do obecności wojowników lepszych od siebie w swoim towarzystwie i choć miał wątpliwości co do skuteczności kija to wizja posiadania jakiegokolwiek osobnika z bronią i umiejętnością jej obsługiwania była kusząca. Tak na wszelki wypadek.

Gdy padło pytanie o rysunki zamyślił się i przerwał pracę nad już prawie gotowymi noszami.
- Czemu mrocznie? Ot jakieś trójkąty i strzałki. Ciemne bo pisane węglem. Trzymał bym się od tego z daleka jak od całej magii - zbył pytanie Pucha nie odnosząc tego samego wrażenia co młodzieniec.
- Jeśli to był eksperyment a maść ma zwalczać sankrę to może powinienem był rzucić w tego ślimaka słoikiem? - poważnym tonem zapytał Darona, choć ten mógł mieć wątpliwości co do powagi zapytania, nawet jeśli krasnolud bywał niestandardowy w swoich rozwiązaniach.

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Popołudnie
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Daron wpatrywał się w słoiczek, mając w wyobraźni pracownię mistrza. Tam każda substancja była jasno i klarownie podpisana. Nigdy nie musiał przykładać uwagi do rozpoznawania ich po wyglądzie czy zapachu. Zaklął w duchu. Jak wróci, to musi poprosić Vausseina o jakieś szkolenie bez etykietek.

- Skoro on miał tylko ten jeden słoiczek i nic podobnego więcej... - zaczął znowu rozmyślać. - To znaczy, że nie jest uzdrowicielem ani handlarzem. To było wyłącznie na jego użytek. Albo niósł to komuś z rodziny. Tylko, że miał też te rysunki. To nie wygląda jak pójście do sklepu po maść dla ciotki. Tym bardziej tutaj, w odludnych górach.

Spojrzał na Puchę, szukając w jego oczach potwierdzenia, że to, co mówi, ma sens.
- Wydaje mi się, że on podejrzewał, że w misji, której się przedsięwziął, być może będzie potrzebował z tej maści skorzystać.

To stwierdziwszy, poczuł przypływ pewności siebie. Nabrał maści na palce i zaczął ją rozsmarowywać na skórze nieprzytomnego. Starał się być ostrożny, aby nie podrażniać otwartych zadrapań, ale i dokładny, by równomiernie ją rozprowadzić i zadbać, by się dobrze wchłonęła. Zaczął od ręki, a widząc, że nic strasznego się nie dzieje, odważył się pójść dalej na ramię, pierś i bok poszkodowanego.
- Chyba mu... lepiej - stwierdził w pewnym momencie, widząc, jak oddech mężczyzny się uspokaja. Nie miał jednak pojęcia, czy to zasługa maści, czy po prostu spokojnego, relaksującego dotyku. Kiedy umysł jest zamroczony w Chaji, wszelakie bodźce, nawet najdrobniejsze, mogą mieć ogromny wpływ na jego przeżycia.

Daron uśmiechnął się. Facet wyglądał teraz, jakby spał snem błogim i zdrowym. Alchemik zdjął swój płaszcz i przykrył nim rannego. W takim stanie nie powinien się wychładzać.
- No, a jak tam nosze, gotowe? - zwrócił się do Puchy, z pewnym siebie uśmiechem zadowolenia z dobrze wykonanej roboty.
Bardziej chyba jednak radowało go to, że nie wyszedł na niekompetentnego amatora, tylko pokazał uzdrowicielską klasę.

Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Popołudnie
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pucha słuchał rozumowania Darona i raczej się z nim zgadza. Był gotów opalać rannego więc maść z pewnością nie była tak dużym zagrożeniem. Jakby się przyjrzeć z odpowiedniej perspektywy to Dziw-ślimak był jeszcze większy, problemem. Zanim zdążył się namyślić młody czeladnik podjął decyzję. I to jak widać słuszną. Kranoslud pokiwał głową z uznaniem.

Przechodząc do tematu noszy Pucha diametralnie zmienił wyraz twarzy jak gdyby był skupiony nad prezentacją skomplikowanego mechanizmu a nie płata skóry, dużej ilości sznurka, dwóch kijów i jeszcze większej ilości sznurka.
- Gotowe - przytaknął z ogromnym spokojem pomimo jeszcze większej radości Darona. Zastanawiał się jak poradzić sobie z ogromną różnicą wzrostu, może gdyby niósł to na barkach byłoby to jakimś rozwiązaniem?

Niezbyt cieszył się na targanie kapłana, zwłaszcza, że żaden był z niego wojownik a nie mieli pewności, że nie namnożyło się w okolicy sankrycznych stworów.
- Swoją drogą... Gratuluję, Daronie - powiedział przynosząc nosza tuż obok rannego. Wyglądały... dość tymczasowo ale ten króki czas, jakiego się od nich wymaga powinny dać radę.

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Popołudnie
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
- No i zajebiście - Daron nie krył radości, dzieląc się ze światem swoim szerokim uśmiechem, w którym błyszczały wszystkie jego zęby. Widać było, że pochwała również podziałała na niego bardzo dobrze.

Z zaangażowaniem chwycił rannego faceta pod ramiona i zaczął przenosić na nosze. Z pomocą Puchy, który złapał go za nogi, raz dwa poradzili sobie z tym zadaniem.
- Dobra, to teraz w górę - rzekł alchemik, poprawiając płaszcz przykrywający nieprzytomnego. Podnieśli go bez większych problemów, choć głowa zawisła mu tak, że trzeba było ją poprawić. Zwieszające się z drugiej strony nogi lekko szurały po ziemi.

Aby temu zapobiec, krasnolud szedł z tyłu, położywszy sobie kije na barkach, zaś Daron szedł z przodu, trzymając je w dłoniach. Skierowali się z powrotem na drogę prowadzącą do kopalni. Nosze trochę skrzypiały, a leżący na nich mężczyzna przechylał się w jedną stronę, bowiem gałąź pod ciężarem wyginała się zdecydowanie bardziej niż twardy kij bojowy. Póki jednak nie spadał z noszy, można było iść.

Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Popołudnie
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Pffff... - głośny wydech wydobył się z ust krasnoluda. Noszenie tych nosz było wybitnie upierdliwe ale jakkolwiek jeszcze jakiś czas temu był gotów zostawić rannego z założeniem że pewnie i tak mu się nic nie stanie więc nie ma sensu się wysilać, teraz jakiś wewnętrzny imperatyw kazał mu dbać o kapłana razem z Daronem. Tyle dobrze, że kopalnia jest coraz bliżej. Pucha zaczynał poznawać te skały coraz bardziej. Swego czasu tu pracował. Dostrzegł szyb, w którym praktykował jako młody krasnolud z polecenia ojca. Nie był najgorszy, ba, jak na standardy ludzi z tego regionu był dobry. Ale nie czuł tego nigdy. No i miał niedościgniony punkt odniesienia - swojego ojca.

Lekko poprawił kapłana na lewym ramieniu, kapłan lekko osunąl się przeważając nosza ku tej stronie. Pucha sycząc skorygował ten odchył uspokajając Darona cichym "dobrze, dobrze".
- Za tym zakrętem będzie już widać główny szyb i zabudowania - poinformował odrobinę zadyszanym niewygodną pozycją głosem swojego towarzysza. Niedługo potem Daron usłyszeć mógł jeszcze cichy dźwięk mechanizmów i pojedyncze głosy z oddali, wydawały się czymś podemocjonowane ale mogły być to po prostu zwykłe górnicze rozmowy.

Szczerze ta sytuacja była kuriozalna. Pucha nie był pewny, czy górnicy nie będą bardziej niechętni pomocy jakiemuś szaleńcowi niż on. Nie zamierzał się tym jednak martwić na tę chwilę. W razie czego można po prostu kazać im się odczepić i zając wyłącznie kapliczką, potem ojcem, a potem, jeśli znajdzie się rozwiązanie tej skrzynki zniknąć jak najszybciej. No tak, skrzynka - tyle się zdarzyło, że skrzynka wydawała się Pusze być historią sprzed tygodnia a nie tego poranka. Nie spodziewał się, że przybycie czeladnika tak wpłynie na jego doświadczenia. Praktycznie nie był zmuszony samodzielnie walczyć ani bronić swojego czy cudzego życia. Jaki ten świat jest dziwny. I to wszystko przez te skrzypiące okiennice...

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Szli niespiesznie, starając się jak najmniej trząść swoim balastem. Ranny kapłan spał jak zabity, a miarowe kołysanie pewnie jeszcze bardziej go usypiało. Opatulony przez Darona płaszczem wyglądałby jak urocze dzieciątko - gdyby nie jego broda.
- Super, ręce mi już odpadają - westchnął alchemik, nie mniej zmęczony tym noszeniem od krasnoluda.

Słońce rzucało już złote barwy i coraz bardziej wydłużało cienie, kiedy zobaczyli ludzi. Potężni, ubrudzeni górnicy o oczach jak węgielki, wbitych gdzieś w przestrzeń. Część z nich stała przed wejściem do kopalni i rozmawiała, inni siedzieli na drewnianych ławkach, jeszcze inni piekli coś przy ognisku. Można było też dostrzec kilku najmitów, z orężem przy pasie stojących na warcie. Kilka naprędce skleconych zabudowań pełniło zapewne tylko te najbardziej potrzebne funkcje - sypialnie, magazyny, składziki.

Pracownicy tego miejsca zaczęli się oglądać z zainteresowaniem, widząc nietypowych przybyszów.
- Aiou! Mamy rannego! Jest tu jakiś kapłan? - Daron przywitał się z daleka, rzucając słowa w ogół. Nie wiedział, do kogo powinni podejść, więc kierował się dalej do centrum obozu, mając nadzieję, że odpowiednia osoba podejdzie do nich pierwsza.

Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Górnicy spoglądali na nietypowych gości zaskoczeni. Nie byli wrodzy ani przyjaźni. Zwyczajnie przyglądali się jednocześnie znudzeni i wytrąceni z rutyny kopania i należnego wieczorną porą odpoczynku. Zmiana zbliżała się ku końcowi i górnicy zbierali się powoli do gospody. W związku ze zmianami w organizacji pracy, które nastąpiły przed czterema laty nocne zmianny raczej nie występowały. Nie bez powodu Daron i Pucha nie dostrzegli nikogo idącego w stronę kopalni.

Po zawołaniu czeladnika jeden z wartowników wyszedł im naprzeciw. Nie był znany Pusze, jakiś nowy. Ewidentnie nie był zachwycony wizją wpuszczania obcych, zwłaszcza w tak nietypowym składzie ale czasy były ciężkie i pomagać było trzeba. Bo za pomoc odbierał wpuszczenie na teren kopalni obcych.
- Kapłana nie ma, będzie jutro wieczorem lub za dwa dni. - powiedział i bez słowa ruszył w kierunku Niepomagając dźwigać wartownik bez słowa ruszył w kierunku przybudówki obok kapliczki w której kapłan przygotowywał się do rytuałów i czasem sypiał.

Pucha nabrał sił widząc kres dźwigania, jak gdyby telepatycznie odczytując dokąd zmierza wartownik. Daron zastanawiał się czy to jakiś kopalniany konwenans, który towarzysz załapał jako były pracownik. CIężko było sobie wyobrazić nieodzywającego się Puchę ale kto wie.

Przybudówka była wykonana z drewna, wartownik otworzył drzwi, które nie były zamknięte na żaden klucz. Wewnątrz brak było żadnych wyraźnych oznak przynależności do konkretnego kultu, brak było generalnie czegokolwiek wskazującego na to, by pomieszczenie to służyło do czegokolwiek poza spaniem i pożywianiem się. Ot - szafka, drewniane łóżko, stolik i krzesło. Izba miała jedno okienko, głównie z widokiem na skały ale najpewniej w trakcie dnia padało tam nieco światła.

Pucha wraz z Daronem położyli na łóżku kapłana obolałymi rękoma. I uradowani spojrzeli na siebie a potem w kierunku drzwi, które wartownik zamknął za nimi jak gdyby nie chcąc mieć już nic do czynienia z obcymi.
- Ciekawy ten wartownik... - mruknął Pucha ostatni raz patrząc na kapłana przed szybkim rozłożeniem noszy. W tym czasie Daron mógł przyjrzec się jeszcze raz kapłanowi. Krasnolud wręczył Daronowi jego kij bez słowa, dość pobieżnie się mu przyglądając.
- No, to szukamy papy? - zapytał Darona otrzepując się z pyłu który naniósł na noszach.

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Daron odebrał kij i uśmiechnął się do Puchy, lecz zaraz potem, kierowany lekkim szmerem, odwrócił wzrok na rannego.
Śpiący mężczyzna poruszył się. Przekręcił się na bok, a jego ręka zacisnęła się na posłaniu, jakby czegoś szukając... Ścisnęła pościel tu i tam, po czym rozluźniła się.
- Myślisz, że możemy go tu tak zostawić? - zapytał Daron, przyglądając się "kapłanowi". - A może ty skocz po ojca, a ja tu z nim zaczekam?

Alchemik miał wrażenie, że znowu coś się zmieniło. Czyżby sama energia tego miejsca, bliskość świętej kaplicy, miała na niego jakiś wpływ?
- A może... - zastanowił się. - Skoro kapłani umieją wyrzucać ludzi z Chaji samą tylko swoją obecnością... To może podobnie zadziała kapliczka? Jakbyśmy go w niej położyli? Przycisnęli do świętej figurki? Nie wiem...

Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
- Wszystko będzie dobrze - powiedział Pucha Daronowi w odniesieniu do jego troski o zdaje się umiarkowanie przebudzającego się rannego. Nie miał pojęcia jaką decyzję podjąć bo jego zdolności lecznicze kończyły się zwykle na przemywaniu rany gorzałką.
- Być może tak zrobimy - odpowiedział nie precyzując jak zamierza postąpić.
- W sensie... Pójdę po ojca a ty się nim zajmuj. - rozjaśnił dostrzegając pytająco uniesioną brew towarzysza. Nie widział sensu w zanoszeniu rannego do kapliczki i po prawdzie to jeszcze bardziej nie miał na to siły. Nie było też jasne jak zareagować miał by w Chaji znaleziony człowiek znajdując się w kapliczce bóstwa innego niż to, któremu poświęcił życie. Niekoniecznie byłoby to pożądane.

Pozostawiając Daronowi rannego by ten czynił co uważa za słuszne, Pucha pospiesznie podążył do pracowni ojca licząc, że żadni wartownicy nie będą czynili problemów. Nawet nierozpoznający go powinni kojarzyć go z rodzinnej gospody lub zważywszy na małą ilość krasnoludów w tym rejonie po prostu uwierzyć w ich relację pomimo kompletnie odmiennego wyglądu i sposobu noszenia się Puchy od pana Marfalona.

W międzyczasie Daron mógł przyjrzeć się spokojniejszej twarzy znalezionego kapłana. Z jednej strony wydawał się być spokojniejszy i mniej roztrzęsiony a żyły wychodziły mu na skroni i dłoniach znacznie mniej. Był to raczej dobry zwiastun ale mogło to też oznaczać większe zmęczenie walką i wycieńczenie organizmu. Być może gdzieś w pomieszczeniu schowany był jakiś sprzęt czy posążek pozwalający sprawdzić hipotezę młodego czeladnika o wychodzeniu z Chaji dzięki kontaktowi z rzeczami związanymi z jakimś bóstwem? Nie było wiele mebli ale skoro Pucha nie chcial zanosić rannego do kapliczki to jakiś posążek, artefakt czy sznur modlitewny musiał by wystarczyć...

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
- W porządku... - Daron zgodził się niepewnie. Kiedy został sam z rannym, chwilę jeszcze siedział tak jak wcześniej, zajęty własnymi myślami.

W końcu jednak podniósł się i podszedł do śpiącego. Położył mu rękę na ramieniu i potrząsnął lekko.
- Hej... Słyszysz mnie? - zapytał. Może jakieś bodźce ze świata zewnętrznego pomogą mu wyjść..?

Spróbować zawsze warto. Położył mu dłoń na czole. Nie było gorączki. Postukał palcem w środek czoła.
- No, wyłaź stamtąd... - mruknął.

Spróbował jeszcze poklepać kapłana lekko po policzkach. Jeśli nic się nie wydarzyło, zabrał się do przeglądania szafek i zakamarków pomieszczenia.

Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Kapłan nie reagował na początkowe próby przebudzenia go przez Darona. Dopiero klepanie przyniosło jakiś poważniejszy efekt bo zaczął się krzywić jakby z bólu i strachu. Daron odsunął się w pierwszym odruchu nie chcąc krzywdzić człowieka. Intuicja była słuszna bo na twarz kapłana spłynął pokój. Dobrze wiedzieć, że nie ginie w Chaji i wciąż jest zdolny do walki, o ile poczyni się założenie o ciele jako dobrym wskaźniku stanu jego Dukkhi.

Przy przeszukiwaniu pomieszczenia Daron dostrzegł, że była niezwykle dokładnie wyczyszczona, jak gdyby ktoś, kto tu bywał nie zamierzał wracać. Mimo to w szufladce udało mu się znałazł oprawki do bryli noszonych przez knaników. Nie miały szkieł, choć miały ślady ich zamocowania w przeszłości. Bez wątpienia jest to święty przedmiot, którego poszukiwał, więc może pomoże coś dostrzec? Tylko ciężko stwierdzić komu...

W międzyczasie Pucha zbliżał się do pracowni ojca. Pora spowodowała, że nigdzie nie stali żadni wartownicy. Niestety nie udało mu się natrafić nigdzie na ojca a drzwi do jego pracowni były zacięte. Widząc w poblizu górnika zakrzyknął
- Towarzyszu, wiesz może gdzie znajde Marfalona? - szczerzył się jak do każdego obcego, pomimo narastającego zmęczenia.
- Mhmmm... Naprawia taśmę w szybie piątym - odpowiedział flegmatycznym tonem bez cienia zainteresowania obecnością obcego mu krasnoluda
- Dzięki Ci, spokojnej drogi - odpowiedział Pucha uciekając w świat wspomnień. Kopalnia pomimo ciężkiej sytuacji w ostatnich latach musiała się rozrastać. Za jego czasów były 3 szyby ale odruch wskazania kierunku górnika pozwolił Pusze zgadnąć, że szyb jest zwyczajnie położony za 3 szybem na jakimś wzniesieniu. Z braku laku postanowił tam pójść, choć nawigowanie po kopalni bez ochrony i wiedzy dokąd iść może być ciężkie, niebezpieczne i czasochłonne. Wiedział jednak, że mechanizm sterujący najpewniej znajduje się blisko wejścia, w końcu znał dość dobrze inżyniera, który go projektował.

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
Trzymając w dłoni święte bryle, Daron przez chwilę zastanawiał się, oglądając je ze wszystkich stron. Nie miał pewności, czy należą do kapłana, jak działają, ani czy w istocie są pobłogosławione. Spróbował sam je założyć sobie na głowę, aby przekonać się organoleptycznie, że są bezpieczne. Bez szkieł nie robiły mu żadnej różnicy, więc zbliżył się do rannego i uklęknął przy nim.
- Hej, przyjacielu - znów chwycił go za ramię, to nieporanione. - Żyjesz? Wiem, że żyjesz, nie udawaj.
Wyciągnął ku niemu okular.
- Mam tu coś, co może ci pomóc do nas wrócić - rzekł i położył artefakt na piersi śpiącego. Wziął jego dłoń i przykrył nią przedmiot, zaciskając na nim jej palce. Przyklepał swoją dłonią, jednocześnie uważnie przyglądając się twarzy mężczyzny, szukając na niej jakichś oznak zmiany.

Awatar użytkownika
Pucha
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 54
Rejestracja: 2022-11-11
Karta postaci:
Pucha
Okulary oczywiście były bezpieczne i nie zmieniały percepcji ale być może w Chaji brak materialnych szkieł nie był istotny dla ich działania. Gdy tylko położył okulary na piersi rannego ten zaczął delikatnie odsuwać je od siebie wierzchem dłoni pomimo przyklepywania Darona. Po krótkim kontakcie z okularami kapłan lekko zadrżał a jego oczy zaczęły poruszać się jak gdyby miał się wybudzać. Jego oddech się uspokoił a dłonią zaczął poszukiwać okularów, które jeszcze przed chwilą odtrącał. Po przyłożeniu bryli do jego dłoni i mocniejszym upewnienu się, że człowiek ten ma kontakt z artefakem Knanha Daron mógłby przysiąc, że na ułamek sekundy kapłan otworzył oczy.
W głębi serca młodzieniec odczuł w związku z tym niezrozumiały dla siebie niepokój. Oczy tego człowieka miały nieznany mu wyraz.

W trakcie gdy Daron realizował się w uzdrowicielskiej profesji Pucha trafił na szyb opisany tabliczką z numerem, którego poszukiwał. Nie miał żadnej odzieży ochronnej, pozostało więc liczyć, że uda mu się uniknąć spadających skał. Wszedł do dźwigu pozwalającego opuszczać się w dół górnikom oraz wracać na powierzchnie im oraz ich urobkowi.

Mechanizm powoli zaczął się opuszczać wydając rytmiczne odgłosy wypuszczanej pary i przesuwających się kół zębatych. Krasnoludowi aż łza zakręciła się w oku na myśl o młodych latach spędzanych w kopalni. Nigdy by nie przypuszczał, że będzie miał z tą profesją jakiekolwiek przyjemne wspomnienia. Ale widać ciężko oszukać dziedzictwo własnej rasy. Dźwięk dźwigu poruszał jakąś czułą strunę jego duszy.

Po zjechaniu na dół Pucha dostrzegł mechanizm o którym mówił górnik. Taśma wykonana z metalowych płytek z przegródkami powoli przesuwała się w kierunku dźwigu z którego wyszedł.
Pusze nie widziało się poszukiwanie ojca w innych korytarzach w nieznanej mu części kopalni a już szczególnie bez własnego źródła światła. Nie mniej zdecydował się podążać wzdłuż ścieżki. Póki co przed nim jawiła się tylko jedna droga. Rytmiczne kroki odbijające się echem w korytarzach starał się ubarwiać sobie wygwizdywaniem krasnoludzich ballad. To może zwabić ojca. Jeśli nie było go przy drugim krańcu działającego już mechanizmu Pucha zmuszony będzie zawrócić. Miał tylko nadzieję, że nie spędzi w kopalni nocki. Choć powrót po zmroku wydawał się mu być mało kuszący zważywszy na to, co spotkał z Daronem za dnia.

Bubeusz
12. Orkann, 4. ES, Wieczór
Posty: 1300
Rejestracja: 2021-06-13
Karta postaci:
Daron
- Hej, kolego! - Widząc szansę na wybudzenie, Daron zaczął lekko potrząsać nieznajomym. - Obudź się!
Dotykał brylami czoła, skroni i twarzy mężczyzny, mając nadzieję, że to coś daje. Choć trochę się niepokoił, chciał móc dłużej spojrzeć w te oczy.
Co takiego się w nich kryło?
Czy ktoś, komu uratował życie, może się na niego rzucić?
Dziwne myśli zaczęły mu chodzić po głowie, aż upewnił się, że ma przy sobie sztylet, a drzwi do chatki są otwarte. Mimo wszystko kontynuował wybudzanie.
- Jesteś bezpieczny, jesteś wśród swoich... - Zrezygnował z gwałtownych ruchów i zaczął delikatnie masować głowę i barki kapłana. Jeśli uspokoiło mu to proces, może i teraz pomoże łagodniej wrócić do świata?
- Jak się czujesz? Wszystko okej? - Lekko drżącym, ale spokojnym głosem zaczął zadawać pytania. Może on już jest świadomy? Jeśli tak, pytania mogą nakłonić go do nawiązania kontaktu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość